Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

poniedziałek, 5 marca 2018

Perfumy. Stulecie zapachów

Wydawnictwo: Kobiece

Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska

Opis wydawcy: Oto piękna książka, która zabierze cię w fascynującą podróż przez stulecie zapachów. Każdy flakon perfum ma do opowiedzenia własną historię – o wizjonerach, którzy je stworzyli; o wspaniałych i odważnych kampaniach, które wprowadziły je na rynek; o mężczyznach i kobietach, którzy ich używali.
W czasach I Wojny Światowej wszyscy zachwycali się zapachem lawendy. W latach 50. Estee Lauder udało się uchwycić zapach przedmieścia. W kolejnej dekadzie najbardziej rozchwytywane były aromaty na bazie olejku paczulowego. I któż nie zna kultowego zapachu dla kobiet i mężczyzn, CK One?
Uchwycone we flakonach zapachy są przepustką do przeszłości, a ta książka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat ubiegłego wieku z perspektywy najbardziej tajemniczego ze zmysłów.



Zapewne każdy z nas ma jakieś postanowienia noworoczne. Również kwestia czytelnicza nie jest od takich wyzwań wolna.  Jednym z moich postanowień jest sięganie po literaturę z nieznanego mi gatunku oraz taktującą o tematyce, do której nie byłam do tej pory przekonana.  Niedawno w ręce wpadły mi „Perfumy. Stulecie zapachów” Lizzie Ostrom, które idealnie dopasowały się do tego wyzwania. Nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, zaczęłam czytać książkę, która swoją twardą i solidną oprawą z pewnością zachwyca. Niestety, po zagłębieniu się w treść okazało się, że lektura doskonale potrafiła pomóc mi w zasypianiu. Niemniej, nie czuję się zniechęcona, aby próbować nowego.  

Historię z perfumami rozpoczynamy od początku wieku XX i kończymy w latach 90. Poznajemy zapachy, o których teraz już nikt nie pamięta, a także dowiadujemy się ciekawostek o tych najbardziej luksusowych i znanych współcześnie aromatach. Niesamowite jest to, jak kultura oraz sytuacja społeczna, kondycja materialna i niepokoje w kraju wpływały na to, że dane zapachy stawały się popularne i idealnie pasowały do danych lat. Obecnie wiele z nich uznamy za co najmniej obce, po prostu nie pasujące do nas, współczesnych ludzi żyjących w pokoju i względnym bezpieczeństwie. Autorka prezentuje pomysły twórców perfum, ich starania o popularność zapachów oraz wizerunek jako tych luksusowych. Temat ciekawy, nieprawdaż? Mam jednak wrażenie, że zaczytuję się w czymś, co można nazwać po prostu „laniem wody”.

Co jest głównym problemem? Nie byłam zainteresowana. Owszem, może to wynikać z faktu, że w sprawie perfum jestem laikiem i nigdy się tym nie interesowałam. Jestem jednak zdania, że za wyjątkiem ładnej oprawy, zabrakło w tej książce atrakcyjności – zdjęć flakonów, w ogóle kolorowych fotografii. Najlepiej byłoby wąchać dany perfum i potem poznawać jego historię, ale wiem, wiem – to byłoby niemożliwe. Nie mam niestety tak rozbudowanego pojęcia i zmysłów, aby wyobrażać sobie połączenie bodajby piżmowca, drzewa kauczukowego i pomarańczy.... Pod względem merytorycznym, nie jest wcale dobrze. Jak już wspomniałam, autorka niby pisze w temacie, ale jednak wypływa w swoich opowieściach w tak chaotyczny sposób, że ja odpływam, ale w sen. Większość zdań jakby wyrwanych z jakiś artykułów, informacje są postrzępione i niezaciekawiające. Dla laika zbyt nudne, dla znawców zapewne zbyt banalne. W tym wypadku lepiej sprawdzi się literatura fachowa.

„Perfumy. Stulecie zapachów” ciężko mi polecić jakiejś konkretnej grupie odbiorców. Może jeżeli ciekawi was temat perfum, ale nie jesteście z nim zbyt dobrze obyci – książka może się sprawdzić. Z mojej strony jest zaś tylko rozczarowanie i znudzenie. To jeden z tych bestsellerów, które wyglądają ładnie na półce i chyba właśnie to jest ich największym plusem.

Jeżeli macie jednak ochotę na lekturę, książkę w atrakcyjnej cenie kupicie tutaj: 


0 komentarze:

Publikowanie komentarza