Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

czwartek, 7 czerwca 2018

Naznaczeni śmiercią & Spętani przeznaczeniem




Na jednej z planet w odległej galaktyce żyją dwa nienawidzące się wzajemnie i walczące o władzę ludy. Losy Cyry i Akosa splatają się brutalnie. Początkowa wrogość przeradza się we wzajemne ukojenie. Kiełkujące uczucie wymaga zaprzeczenia dawnym relacjom, obsesjom, wyobrażeniom. Naznaczeni śmiercią, naznaczeni stratą. Wyzwoleni przez miłość.

O "Spętanych przeznaczeniem" nie da się opowiedzieć w taki sposób, aby nie zaspoilerować "Naznaczonych śmiercią", tak wiec postaram się opowiedzieć o tej dylogii jako o całości, bez ujawniania ważnych elementów obu książek.

Z Veronicą Roth miałam już styczność przy "Niezgodnej", jednak lekturę zakończyłam już po około 100 stronach. Po pierwsze pomysł wydał mi się tak oklepany i podobny do wielu innych dystopii młodzieżowych, że w ogóle nie wciągnęłam się w akcję. Po drugie, i to przeważyło nad decyzją zaniechania czytania, styl był tak bezemocjonalny, sztywny, szorstki i, dla mnie, niestrawialny. Dlaczego więc zdecydowałam się na lekturę "Naznaczonych śmiercią"? Kierowałam się opiniami czytelników i stwierdzeniem, że są oni o wiele lepiej napisani niż "Niezgodna". I wiece co... Jest trochę lepiej, ale podejrzewam, że wiele zdziałał sam pomysł na fabułę, swoją drogą niezwykle oryginalny i pomysłowy. Styl Roth nadal pozostawia wiele do życzenia, acz trylogię o Cyrze i Akosie czytało mi się dość szybko, bardziej skupiałam się bowiem na zrozumienia świata przedstawionego.

Historia absorbuje, to prawda, ale nie do końca w oczekiwany sposób. Zamiast wnikać z zachwytem i zainteresowaniem w ten świat, przeżywać to emocjonalnie, ja szukałam wyjaśnień. Od razu jesteśmy bowiem wrzuceni w akcję, nie ogarniamy, co się dzieje, co oznaczają dziwne słowa wypowiadane przez bohaterów, jak funkcjonuje magia i co do tego doprowadziło. Roth, zamiast wzbudzać ciekawość i umiejętnie wtajemniczać czytelnika, rzuca pewnymi wydarzeniami i nazwami, pozostawia to samemu sobie. Przez znaczną część lektury miałam wrażenie, ze jestem zbędna. Że wszystko odbywa się gdzieś poza moim zasięgiem, mnie nie dotyczy, jestem tylko biernym obserwatorem. Spodziewałam się zaangażowania emocjonalnego jak w "Czasie żniw", w końcu to też był nowy, skomplikowany świat, który dało sie zrozumieć po kilkuset stronach. A jednak nie przeżywałam historii Cyry i Akosa tak, jak się spodziewałam.

Słaba kreacja bohaterów nie sprzyjała lekturze. Każda z postaci ma inne umiejętności,  ale to jest praktycznie jedyne, co je definiuje. Ten potrafi to, tamta to i... ciężko z jakąś dobrą podstawą rozbudowania psychiki bohaterów. Ciężko się z nimi związać, utożsamić, ciężko przeżywać ich historię i im kibicować.

Gdyby miała zadecydować, która z części była lepsza, wskazałabym "Naznaczonych śmiercią". Dlaczego? "Spętani przeznaczeniem" w pewnym momencie zawierają plot twist, który niweczy dotychczasowe mniemanie o historii. I nie jest to zwrot na korzyść opowieści. Ponadto drugi tom czytało mi się ciężej i głównie po to, aby zakończyć tę serię. Miałam nadzieję, że historia bardziej mnie wciągnie, ale niestety - Roth stanęła w pewnym momencie i  chyba nie wiedziała, czy ma jakiś pomysł na rozwój fabuły.


Nie uważam, że ta dylogia jest bardzo zła, ale jednak spodziewałam się więcej po wszystkich tych zachwytach w mediach. Pomysł był dobry, świat pomysłowo ułożony, a jednak jakby nieosiągalny i opisany w pozbawiony emocji sposób. Fani "Niezgodnej" być może będą zachwyceni, ja natomiast pozostaję lekko rozczarowana.

2 komentarze:

Oj, to i ja mam mieszane uczucia. Chyba nie przeczytam. Pozdrawiam nocna porą !
 
Miałam podobne odczucia... Od razu wrzucenie w historię i to poczucie, że jest się zbędnym... Że w zasadzie... sama muszę sobie poradzić, żeby to ogarnąć... Podobała mi się narracja, tj. rozdziały z Elijahem w liczbie mnogiej, ale wyjaśnienie tego... słabe. Tj. spodziewałam się na początku, że po prostu przemawia w imieniu swoim i tych wszystkich, których wizje widzi, w których się wciela... A tutaj.... ech ;)
 

Publikowanie komentarza