Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

środa, 7 sierpnia 2019

Killer T - Robert Muchamore




Czy wizja świata rządzonego modyfikacjami genetycznymi wydaje nam się być odległa? Śmiem twierdzić, że żyjemy w takiej rzeczywistości już teraz. Zmieniamy materiał genetyczny zwierząt, roślin, ingerujemy mocno w procesy podziałów komórek i zapładniania in vitro. To wydaje się nieuniknione, gdy cały czas następuje rozwój nauki i technologii. Wiemy, że to ostatecznie doprowadzi do światowej klęski, a jednak brniemy w to dalej. Taka kolej rzeczy. Historia zna przypadki skutecznego wykorzystania broni biologicznej, ale tak naprawdę najgorsze dopiero przed nami. "Killer T" Roberta Muchamora to jedna z najgroźniejszych wizji apokalipsy, bo jest ona wielce prawdopodobna.

Harry, niepozorny nastolatek, który niedawno przeniósł się z Anglii, marzy tylko o tym, aby pójść w ślady swojej mamy, znanej i cenionej dziennikarki. Charlie, niepokorna dziewczyna z zamiłowaniem do materiałów wybuchowych i kłopotów, chce tylko w spokoju opiekować się swoim chorym bratem. W wyniku zamachu na szkolną gwiazdę sportu drogi tych dwojga przecinają się po raz pierwszy. W ich świecie modyfikacje genetyczne nie są tylko planami na niedaleką przyszłość, to prężnie rozwijająca się gałąź nielegalnych praktyk. Korzystają z nich gwiazdy kina, które chcą poprawić swój wygląd, i terroryści pragnący zobaczyć, jak świat płonie. Charlie i Harry znajdą się w samym centrum wydarzeń, w elicie Los Angeles, dokładnie w momencie, kiedy znana nam codzienność przestanie istnieć. Czy nauczą się żyć po genetycznej apokalipsie, wiedząc, że kilka razy przeszkodzili bardzo niebezpiecznym ludziom?

Killer T to nic innego jak limfocyt NKT - komórka układu odpornościowego, które pod wpływem bodźca stymulują wytwarzanie prozapalnych cytokin, odpowiadają też za cytotoksyczność. Niszczą obce dla organizmu ludzkiego komórki bakterii, wirusy, pierwotniaki, a także komórki nowotworowe. Być może dla osoby niezapoznanej dobrze z fizjologią układu immunologicznego takie informacje są mało przejrzyste, ale to dosłownie podstawa, która sprawia, że fabuła jest bardziej zrozumiała. Pomijając to, autor zahacza często o tematykę wirusologii i modyfikacji genetycznych pod kątem naukowym, ale, niestety, doszukałam się wielu nieścisłości. Niektóre fakty zostały troszkę przeinaczone, lub podkreślono tylko jeden ich wariant, aby fabuła miała ręce i nogi. I, naprawdę, gdybym nie siedziała w tematach biologiczno-chemicznych, zapewne nie zwróciłabym na to uwagi. Tak więc, jeżeli lubicie, gdy autor trzyma się rzetelności co do nauki dotyczącej biologii, trzeba tutaj na pewne rzeczy przymknąć oko.

Może to dziwnie zabrzmi, ale widać, że tę książkę napisał mężczyzna. W "Killerze T" dominuje bowiem przygoda, ciągła akcja, na próżno szukać delikatnych kobiecych charakterów, dylematów sercowych i wrażliwości. W pewien sposób ta książka kojarzyła mi się z "Tunelami" oraz "Więźniem labiryntu". Wydarzenia mają zawrotne tempo, a i język jest całkiem interesujący. Młodzieżowy, ale nie w kontekście prostoty i naiwności, a za to podszyty ironią i zabawnymi sformuowaniami typu "epickie pie**olnięcie". Określiłabym "Killera T" jako pełnokrwistą, kompletną i zapewniającą rozrywkę przygodówkę młodzieżową. Dawno nie czytałam tego gatunku i miło  było troszkę cofnąć się w czasie i przeczytać coś dla trochę młodszych czytelników, co jednocześnie nie zawiedzie dorosłego.

"Killera T" czyta się w zawrotnym tempie, kartki wypełnione drobnym drukiem lecą jedna po drugiej i nie wiadomo kiedy - ponad 400 stron przeczytane. To kawał angażującej przygodówki, która, gdy tylko przymkniemy oko na naukowe nieścisłości, okaże się być satysfakcjonującą lekturą. Na ten bestseller warto zwrócić uwagę, a na pewno takich młodzieżówek życzyłabym sobie, gdybym jeszcze tą młodzieżą była.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza