Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wiktoriańska herbaciarnia - Debbie Macomber

Wydawnictwo: Mira
Stron: 336
Data premiery: 05.08.2011
Opis wydawcy: Wszyscy mieszkańcy Cedar Cove są w szoku: restauracja Justine i Setha Gundersonów spłonęła na skutek podpalenia. Poszukiwanie sprawcy wciąż trwa. Jednak Justine ma również inne zmartwienia. Z przerażeniem obserwuje, jak Seth coraz bardziej się od niej oddala – myśli wyłącznie o odbudowaniu restauracji, a wszystkie inne sprawy spycha na dalszy plan. Dopiero gdy Justine zaczyna interesować się jej były chłopak Warren, zazdrosny Seth postanawia walczyć o żonę, której nigdy nie przestał kochać.Różne szczęśliwe chwile i dramaty przeżywają też inni mieszkańcy miasteczka. Allison Cox niepokoi się o swojego chłopaka Ansona, który wyjechał w pośpiechu z Cedar Cove. Tym samym stał się głównym podejrzanym o podpalenie restauracji. Również Charlotte i Ben Rhodesowie mają powody do zmartwienia. David, syn Bena, wpadł w kolejne tarapaty finansowe. Trudne chwile przeżywają także Linette McAfee i Cal Washburn, którzy nie są już sobie tak bliscy, odkąd Cal wyjechał do Wyoming. Czy ten wyjazd oznacza koniec ich związku? W Cedar Cove jeszcze wiele pytań czeka na odpowiedź…

Moja ocena książki: 8/10 

Z twórczością Debbie Macomber spotkałam się już wielokrotnie, między innymi w poprzednich częściach serii znad Zatoki Cedrów; „Hotel na rozdrożu” oraz „Spokojna przystań”. Zachwycona skonstruowanymi przez autorkę bohaterami stawiającymi czoła życiowym problemom oraz szybkim przebiegiem akcji, z zapałem przystąpiłam do lektury „Wiktoriańskiej herbaciarni”. Powieść zapewniła mi kilka godzin odpoczynku jednocześnie pozostając przy naziemnych sprawach i problemach.

Cedar Cove to zwykłe spokojne miasteczko leżące nieopodal Seattle, w którym mieszkańcy szukają szczęścia pokonując liczne przeszkody zgotowane przez los. Tak jak wszędzie na świecie, przeżywają radości, smutki, dylematy i rozterki, ale zawsze mogą liczyć na siebie nawzajem. Tutaj każdy każdego zna, nikt nie pozostaje sam ze swoimi troskami. Tym razem z ogromnym problemem zmagają się Justine i Seth Gudersonowie. Ich popularna w całym miasteczku restauracja, Latarnia Morska, została spalona, a wszyscy o podpalenie osądzają niejakiego Ansona. Dlaczego? Anson już wcześniej winiony był za spalenie stodoły, a tuż po pożarze Latarni Morskiej uciekł z miasta. Jego niewinności pewna jest Allison Cox, ale z czasem i ona zaczyna miewać wątpliwości. Seth, pochłonięty myślami o odbudowaniu restauracji, spycha wszystkie inne sprawy na drugi plan jednocześnie oddalając się od żony. Czy w porę uświadomi sobie, że to rodzina jest prawdziwym skarbem i nadaje sensu życia?

Mimo pozorów, wątek podpalenia restauracji nie wiedzie prymu wśród innych ważnych wydarzeń. Przedstawione są nam losy kilkunastu mieszkańców miasteczka, wśród których każdy boryka się ze swoim problemem bądź też doświadcza szczęśliwych chwil. Wszystko jest ze sobą w jakiś sposób powiązane i składa się na spójny obraz życia w Cedar Cove. Wielowątkowość jest bardzo ciekawym dodatkiem, bowiem śledząc losy wielu bohaterów, nie można nudzić się przy lekturze. Czytelnik nie ma w głowie chaosu, mimo wszystko jednak pochwalam Debbie Macomber, że umie wszystko złożyć do kupy i o niczym nie zapomina.

O warsztacie i stylu pisarskim autorki wspominałam już przy okazji recenzowania „Hotelu na rozdrożu” oraz „Spokojnej przystani”, nie szkodzi jednak napomknąć, iż książka napisana jest lekkim i przystępnym językiem. Fabuła, mimo swojej prostoty, wciąga Czytelnika nie pozwalając się oderwać od lektury. Trudno się tego spodziewać po powieści obyczajowej z mieszanką romansu, a jednak odrywa od teraźniejszości na długi czas. Mimo iż zapominamy o tym, co nas otacza, to fabuła pozostawia nas przy całkiem ziemskich sprawach przedstawiając sytuacje, w których może się znaleźć każdy z nas.

„Wiktoriańska herbaciarnia” wraz z wygodnym fotelem i kubkiem gorącej czekolady stanowią idealny azyl, w którym można odpocząć. Jest to niezwykle przyjazna oraz ciepła lektura, która zdobyła moja serce. Gorąco polecam fanom powieści obyczajowych i romansów, jestem pewna, że się nie zawiedziecie. Ja tymczasem czekam na kolejną część serii znad Zatoki Cedrów. 

O autorce: KLIK
Więcej o powieści: KLIK
Strona autorki: KLIK


Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Mira za co bardzo dziękuję. 

 

czwartek, 25 sierpnia 2011

Tęsknota atomów - Linus Reichlin

Tytuł oryginału: Die Sehnsucht der Atome
Ilość stron: 300
Data premiery: 09.03.2011
Opis wydawcy: Tylko pięć dni dzieli inspektora Hannesa Jensena od zakończenia służby. Na upragnionej emeryturze policjant planuje całkowicie poświęcić się swojmu hobby - doświadczeniom z fizyki. Tego deszczowego, leniwego dnia na komisariacie nieoczekiwanie pojawia się pijany Amerykanin, by pokazać list z pogróżkami, jaki właśnie otrzymał. Jensen lekceważy obawy swojego klienta. Po jego tajemniczej śmierci, zawieszony w obowiązkach za niezłożenie zawiadomienia w tej sprawie, rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Powieść Linusa Reichlina otrzymała prestiżową nagrodę za najlepszą niemieckojęzyczną powieść kryminalną (Deutscher Krimipreis 2009). 




Moja ocena książki: 7/10 

„Tęsknota atomów” przyniosła Linusowi Reichlinowi, szwajcarskiemu pisarzowi i dziennikarzowi, wielki sukces. Debiut uznany został za najlepszą niemieckojęzyczną powieść kryminalną 2009 roku. Jednak czy naprawdę powieść tę można zakwalifikować do wspomnianego gatunku literatury? Wprawdzie rozpoczyna się jak klasyczny kryminał, ale z czasem przemienia się w pasjonującą podróż do świata cudów i miejsca poza horyzontem ludzkiego umysłu.

Dla Hannesa Jensena, pasjonującego się fizyką kwantową belgijskiego policjanta, ostatnie dni pracy miały być spokojne. Wszystko zakłóca wizyta Briana Rittera, podminowanego alkoholika uważającego, że ktoś czyha na jego życie. Jensen ignoruje sprawę, bo w końcu kto przejmowałby się bełkotaniem człowieka, który modli się do Pio i z pasją obserwuje lot mew wskazujący przyszłość? Za jakiś czas Ritter umiera. Na ciele denata nie można znaleźć ani jeden rany, śladu wypadku, morderstwa czy samobójstwa. W końcu analiza zwłok wykazuje, iż przyczyną śmierci było pęknięcie aorty, głównej tętnicy ciała. Co może być przyczyną? Obrażenia zewnętrzne, a bez nich pęknięcie aorty nie jest możliwe. Wyjaśnienie zagadkowej śmierci to nie wszystko, co czeka Jensena. Mężczyzna musi odnaleźć dzieci denata, które ponoć zostały porwane przez opiekunkę, Meksykańską uzdrowicielkę. W podróży policjantowi towarzyszy piękna niewidoma kobieta, Annick O'Hara, której z niewiadomych powodów bardzo zależy na dotarciu do uzdrowicielki.

Jak już wspomniałam, powieść rozpoczyna się jak klasyczny kryminał, by miarowo przemienić się w metafizyczną powieść o śmierci, życiu, samotności, potrzebie bliskości, a także złożonym z atomów świecie, który nas otacza. Powieść pisana jest na zasadzie entropii, czyli miary stopnia nieuporządkowania, wspomnianej w powieści. Przebieg wydarzeń ma nietypowy kierunek; podąża od ładu do coraz większego chaosu. Ważniejsze od odkrycia kto zawinił stają się rozmyślania Hannesa, które mogą być jednocześnie ciekawą lekcją fizyki dla Czytelnika. Książka porusza również temat śmierci. Nie takiej śmierci, jakiej boi się każdy człowiek, ale stanu duchowego, gdzie między życiem oddziela go mało zauważalna granica. Jensen wraz z O'Harą wyjeżdżają najpierw do Arizony w poszukiwaniu żony denata, potem do Meksyku podążając tropem zaginionych dzieci i opiekunki. Cała podróż jest nie tyle próbą odkrycia prawdy, ale ciężkim zmaganiem z myślami dotyczącymi zemsty, sensu życia i śmierci. Bohaterowie przekonują się, że warto walczyć z czymś, co bardzo trudno im zaakceptować.

Wprawdzie książka zawiera wątek kryminalny, ale to nie na nim skupia się cała uwaga Czytelnika, a raczej na rozmyślaniom bohaterów o otaczającym nas świecie i prawach fizyki łamanych przez tajemniczą siłę. „Tęsknota atomów” to napisana z rozmachem opowieść, która wymyka się próbom klasyfikacji gatunku. Nie jest to typowy kryminał, ale metafizyczna mieszanka tajemnicy, miłości, fizyki i śmierci. Zapada na długo w pamięć Czytelnika nasuwając wiele myśli i przesłań, które kryje w sobie dzieło Linusa Reichlina. Serdecznie polecam. 

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Niebieska Studnia za co bardzo dziękuję.

środa, 24 sierpnia 2011

Tunele. Bliżej - Gordon & Williams

Wydawnictwo: Wilga
Tłumaczenie: Ochab Janusz
Ilość stron: 488
Data wydania:10.02.2011
Opis wydawcy: Kolejne wciągające, ekscytujące i przerażające przygody Willa Burrowsa znajdujemy w najnowszym, już czwartym, tomie bestsellerowej serii TUNELE autorstwa Rodericka Gordona i Briana Williama. Nastolatek Will, pasjonat archeologii, pochłonięty zostaje w nieznanym świecie podziemnego Londynu - w świecie tajemnym, w którym za każdym rogiem czai się śmierć, a ciemność obezwładnia wszystko. W samym środku Ziemi Will wpada w kolejne kłopoty, przez które ma okazję odkryć zapomniane cywilizacje i ich tajemnice. Jego tropem nieustannie podążają Styksowie. W tym samym czasie w Górnoziemiu trwają przygotowania do walki, która przyniesie ludziom ocalenie albo śmierć.



Moja ocena książki: 4/10

Debiutancka seria „Tunele” autorstwa Rodericka Gordona i Briana Williamsa to bestsellerowy cykl z gatunku fantasy, który szybko stał się światowym bestsellerem i zdobył wielu fanów wśród młodzieży. Dlaczego? Seria „Tunele” pełna jest niesamowitych przygód, zwrotów akcji i wielu emocji. Po zapoznaniu się z trzema tomami, z chęcią sięgnęłam po kolejną część pod tytułem „Bliżej” z przekonaniem, że i tutaj się nie zawiodę. Byłam pewna, że podziemne przygody Willa Burrowsa kolejny raz przeniosą mnie w inny ekscytujący świat, który oderwie mnie od rzeczywistości na kilka dłuższych chwil. Czy takie myślenie znalazło potwierdzenie w treści książki „Tunele: Bliżej”? Czar pękł jak bańka mydlana.

Will Burrows, jego ojciec i przyjaciółka o imieniu Elliott, dzierżąc wirus mający zadać Górnoziemcom ostateczny cios oraz szczepionkę, ruszają w podróż, której celem odnalezienie jest krainy Drugiego Słońca. Nie zdają sobie jednak sprawy, że na ich drodze pojawią się przywódczynie Graniczników, bliźniaczki Rebekki - cudem ocalałe z pożaru, wybuchu łodzi podwodnej i skoku w Otchłań. Teraz siostry powiększają szeregi Styksów, aby odzyskać wirus wraz ze szczepionką i dokonać przerażającego planu uśmiercenia nadziemnej cywilizacji. Will, z początku zafascynowany Kolonią, zdaje sobie sprawę, że teraz los świata Górnoziemców zależy tylko i wyłącznie od niego. A uratowanie Górnoziemia nie jest proste, gdy nieustannie jego tropem podążają nieznający litości Styksowie. Przed dużym zadaniem staje też Drake, jeden z nielicznych rebeliantów Kolonii. Wraz z zespołem zaskakujących sojuszników, przygotowuje się do walki, która przyniesie Górnoziemom ocalenie albo zagładę.

Fabuła powieści raz zwalnia, raz przyspiesza tempa - ale tylko w nielicznych momentach. Z przykrością muszę stwierdzić, iż tę część czytałam raczej beznamiętnie, a zachwycające z początku opisy i warsztat autorów zaczął górować nad samą akcją książki. Odciągał uwagę od faktu, iż przebieg wydarzeń wlecze się ślimaczym tempem. Wprawdzie „Tunele: Bliżej” łączy się z treścią reszty utworów w nadrzędną całość kompozycyjną, a walka o przetrwanie Górnoziemia wydaje się być kulminacyjnym momentem, ale tak naprawdę to ten tom dłużył mi się niemiłosiernie. Lektura nie potrafiła mnie zainteresować niczym, co mi oferowała. Kolejny raz mogłabym się zachwycać nad barwnymi opisami, ale to właśnie one zdały się być długie i męczące. Nawet moja znudzona wyobraźnia nie udzielała sobie trudu w ukazywaniu świata z powieści w mojej głowie. Sam pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał, ale co z tego, gdy autorzy nie potrafią wywołać napięcia i dreszczyku emocji? Przyznam szczerze, że czułam je w poprzednich tomach, dlatego tak bardzo się rozczarowałam czwartą częścią serii. Męczyłam się z lekturą, a gdy dotarłam do końca, poczułam wielką ulgę.

Postacie, które z początku obdarzyłam sympatią, zdały się być coraz mniej interesujące, a nawet momentami denerwujące swoim zachowaniem. Fakt, iż młodzi ludzie (Will ma zaledwie kilkanaście lat) odznaczają się zbyt wielkimi na ich wiek odwagą, mężnością oraz rozsądkiem, stał się teraz bardziej wyczuwalny i dający się we znaki. Bohaterowie powoli zaczęli mnie nudzić charakterami nie znającymi ani krzty przebojowości. Ich działania były nietrudne do przewidzenia. W poprzednich częściach serii nie zwracałam na to zbytniej uwagi, natomiast tutaj bohaterowie zaczęli coraz bardziej uwierać. Jeśliby dodać do tego nużącą akcję i brak jakichkolwiek emocji, powstanie nam wzór na „Tunele: Bliżej”.

O ile wcześniej przygody Willa Burrowsa był pasjonujące, o tyle odniosłam teraz wrażenie, iż autorom kończą się pomysły. Bez przerwy za chłopcem podążają Styksowie, za każdym razem bohater wybywa z sytuacji w podobny sposób. Brakowało mi świeżych idei, popuszczenia wodzy fantazji i tym samym nieprzewidywalności fabuły. Po prostu autorzy chyba wyczerpali już arsenał pomysłów. Zamiast coraz bardziej rozkręcać serię, zauważyłam, że jej poziom powoli spada. Co więc będzie w następnej części? „Tunele: Bliżej” tak mnie zniechęciły, że nie wiem, czy chcę się przekonać.

Jak wspomniałam we wstępie, seria pełna jest ciekawych przygód i zwrotów akcji, ale czwarta część niszczy jej wizerunek. Z czystym sumieniem mogę polecić poprzednie tomy, natomiast ten okazał się być najsłabszym. Jestem ogromnie zawiedziona, bo tym razem nie otrzymałam dawki wciągającej akcji i niesamowitych emocji jakich oczekiwałam. Tego naprawdę się nie spodziewałam. Szkoda, bo poprzednie tomy naprawdę bardzo mi się podobały. 

Seria "Tunele":
1. "Tunele" recenzja TUTAJ
2. "Tunele. Głębiej" recenzja TUTAJ
3. "Tunele. Otchłań" recenzja TUTAJ
4. "Tunele. Bliżej" recenzja na tej stronie
5. "Tunele. Spirala" data premiery nieznana

Więcej o autorach: KLIK i KLIK
Piękna strona serii: KLIK

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga za co bardzo dziękuję.

 

niedziela, 21 sierpnia 2011

Zapowiedzi wydawnicze + konkurs Trzech życzeń

Witajcie,

Piękna pogoda za oknem, w sam raz do wyjścia na dwór. Ja jednak regeneruję się po wczorajszej wyprawie na Śnieżne Kotły :) Siedząc w domu rozmyślałam czym by tu się zająć. Rozpoczęłam czytać aż 3 książki (zazwyczaj czytam tylko jedną): Tęsknotę atomów, Bez litości i Zimowego monarchę. Ale i czytanie nie sprostało zadaniu zajęcia mi czasu. Tak więc postanowiłam ponownie przedstawić Wam świeżutkie zapowiedzi wydawnicze i poinformować o ciekawym konkursie organizowanym przez serwis Sztukateria :)

"Królestwo czarnego łabędzia" Lee Carroll

Data wydania: 8 września 2011
 Wydawnictwo: Prószyśnki i S-ka
Stron: 400
Cena det.: 37 zł
Pierwsza część niezwykłej serii z gatunku urban fantasy.
Garet James nie jest taka jak inni młodzi, przebojowi single z Nowego Jorku. Tyle tylko, że jeszcze o tym nie wie. Zaczyna się od starej srebrnej szkatułki zamkniętej na amen. Garet ma ją po prostu otworzyć na prośbę słabowitego właściciela sklepu z antykami. Któż by nie odmówił pomocy? Jednak zaraz potem, ni stąd, ni zowąd, wszystko się zmienia. Miasto, w którym się wychowała, zaczyna ukazywać długo skrywane oblicze – mroczne i niebezpieczne: równoległy świat chaosu, dymu i krwi. Puszka Pandory została otwarta, a to, co z niej wyszło, wcale nie zamierza wracać z powrotem…
Więcej: KLIK
Zapraszam na forum: KLIK

 
"Spadek" J. D. Bujak
Data wydania: 23 sierpnia 2011
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 456
Cena det.: 32 zł
Młoda, twardo stąpająca po ziemi lekarka Megi, mieszkająca w Gdańsku, dostaje w spadku po ciotce zabytkową kamienicę nieopodal krakowskiego rynku. W nowym mieście przychodzi się jej zmierzyć nie tylko z nowymi ludźmi, ale też niewyjaśnialnymi z pozoru zdarzeniami. Dar, który staje się nadzieją na przyszłość, otwiera wrota do sekretnej przeszłości, w której wszystko, co dotychczas poznane, zmienia twarz. Co zrobić ze spadkiem, na który składają się strach, zagadki i drzwi do innego świata?
Więcej: KLIK
Mam nadzieję że jeszcze w tym miesiącu zrecenzuję tę powieść. Brzmi bardzo zachęcająco.




"Pomiędzy" Tara Hudson

Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 21 września 2011
Cena: 39,9zł
Śmierć nas nie rozłączy…Unosząc się w wodach ciemnej rzeki, Amelia jest świadoma tylko jednego – tego, że nie żyje. Nie wie, kim była przed śmiercią, nie wie, dlaczego i w jaki sposób umarła. Skazana na wieczne dryfowanie w bezczasie, zamknięta w pułapce, Amelia jest tylko szeptem w mroku, cichym, nieszczęśliwym cieniem dziewczyny, którą kiedyś, być może, była. Nagle wszystko się zmienia. Jako duch, Amelia nie może pomóc chłopakowi, który tonie w bezdennej rzece. Może tylko życzyć mu szczęścia. A jednak, w krótkiej chwili porozumienia, która nigdy nie powinna nastąpić, dzieje się coś dziwnego i Joshua nie umiera. Kim jest Amelia? Kto skazał ją na śmierć? Zafascynowany cieniem chłopak angażuje się bez pamięci w dziwny związek, żyjąc nadzieją na to, że któregoś dnia wspólnie z Amelią rozwikła jej zagadkę. Chwile szczęścia są krótkie, przyszłość zaś niemożliwa… Zły duch imieniem Eli chce za wszelką cenę wciągnąć zmarłą dziewczynę z powrotem w otchłań. Tym razem na zawsze.
Więcej: KLIK
Forum: KLIK


"Demony. Pokusa" Lisa Desrochers
Data wydania: 21 września 2011
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Stron: 368
Cena: 32zł
Gdybyś musiała wybrać pomiędzy Niebem a Piekłem, co byś wybrała? … Jesteś pewna? Frannie Cavanaugh to porządna dziewczyna, choć nie bez skazy. Zawsze trzymała wszystkich na dystans – nawet najbliższych przyjaciół – i wydaje się, że ostatni rok w liceum będzie taki sam… do chwili, gdy do jej klasy trafia Luc Cain. Nikt nie wie, skąd pochodzi nowy uczeń, ale Frannie najwyraźniej coś do niego przyciąga. Nie wie, niestety, że jego mocodawcami są siły piekielne, i że ona sama posiada wyjątkowe umiejętności, które władcę Piekła przyprawiają o dreszcz podniecenia. Luc ma za zadanie przywieść ją do grzechu, a jest niesamowitym przystojniakiem. Niefortunnie dla Luca, Niebiosa mają inne plany. Anioł Gabe za wszelką cenę będzie się starał popsuć Lucowi szyki. Niebawem się okazuje, że walczą nie tylko o duszę dziewczyny. Jeśli jednak Luc przegra, wszyscy będą musieli zapłacić piekielnie wysoką cenę. Pierwszy tom cyklu.
Forum: KLIK
Opis brzmi jak setki innych, ale może dam szansę tej powieści.


 "Bestia" Alex Finn 

Wydawnictwo: Galeria Książki
Data: 7 września 2011
Cena: 34,9zł
Jestem bestią.Bestią. Niezupełnie wilkiem, niedźwiedziem, gorylem czy psem, ale czymś zupełnie nowym – okropnym stworzeniem, chodzącym na dwóch łapach. Stworzeniem z kłami i pazurami, któremu włosy wyrastają z każdego pora skóry. Jestem potworem.Myślicie, że mówię o świecie baśni? Mylicie się. Miejsce – Nowy Jork. Czas – teraz. To nie jest ułomność, ani choroba. Pozostanę już taki na zawsze – zniszczony – jeśli nie uda mi się zdjąć czaru.Tak, czaru, który rzuciła na mnie ta wiedźma z lekcji angielskiego. Dlaczego zmieniła mnie w bestię, która ukrywa się w dzień i grasuje w nocy? Powiem wam. Opowiem wam, jak byłem Kylem Kingsburym, gościem, z którym każdy chciałby zamienić się na miejsca. Miałem pieniądze, świetny wygląd i idealne życie. A potem opowiem wam, jak stałem się doskonale… potworny.
Więcej: KLIK
Forum: KLIK
 Okładka piękna, ale po opisie, książka zapowiada się śmiesznie :)

Przypominam Wam również o premierach powieści:
- "Pokuta" Anne Rice (7 września)
- "Błękit szafiru" Kerstin Gier (12 października), recenzja w przyszłym miesiącu. O pierwszej części serii "Trylogia Czasu" pisałam TUTAJ
- "Bogini ciemności" Sarwat Chadda (24 sierpnia), powieść z serii po "Pocałunku anioła ciemności".


Po więcej zapowiedzi wydawniczych zapraszam na strony internetowe:
http://www.ksiazkimlodziezowe.fora.pl/nowosci-zapowiedzi,43/
oraz
http://paranormalbooks.pl/category/nowosci/zapowiedzi/plany-zapowiedzi-nowosci/

Dużo tego, prawda? I wszystko chciałoby się przeczytać... Wszystko bardzo mnie interesuje, a Was? :)

Informuję Was również o konkursie "Trzech życzeń"





Do wygrania 1 z 10 egzemplarzy książki Alexandry Bullen „Złudne marzenia„. Szczegóły i regulamin konkursu: KLIK. Zapraszam Was do wzięcia udziału i zamieszczenia bannera na swojej stronie/blogu :)

Życzę Wam miłego aczkolwiek kończącego się powoli weekendu i ładnej pogody na resztę wakacji. Trudno się wyszaleć i w końcu skorzystać z wolnego skoro za oknem pada deszcz :/

czwartek, 18 sierpnia 2011

Atrofia - Lauren DeStefano

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: Whiter
Tłumaczenie: Magdalena Rychlik
Ilość stron: 320
Opis wydawcy: Dzieci poczęte naturalnie są niedoskonałe. Dlatego – żeby stworzyć idealnych ludzi – ruszyła produkcja embrionów bez najmniejszych wad genetycznych. Ale tylko pierwsze pokolenie to okazy zdrowia; potomkowie perfekcyjnych ludzi umierają w wieku dwudziestu paru lat. W tym ponurym świecie dziewczęta zmuszane są do poligamicznych małżeństw, by zapewnić przetrwanie gatunku. Rhine, Jenna i Cecily trafiają do ekskluzywnej rezydencji w gaju pomarańczowym, gdzie wszystkie poślubia młody syn właściciela. Serce Rhine bije jednak dla Gabriela, młodego Służącego, który zaryzykuje wszystko, by pomóc jej odzyskać wolność. Dziwaczny świat luksusu i piękna, skrywający mroczne sekrety, rozciąga swoje macki, wabi dziewczęta iluzją. Lecz widmo śmierci wciąż krąży wokół nich, niepogodzonych z losem. Liczą na cud, a każdemu z czymś innym się kojarzy prawdziwe życie. 

Moja ocena książki: 10/10 


„I tak się właśnie kończy świat.
Nie hukiem ale skomleniem.”

Wyobraź sobie świat, w którym nikt nie może czuć się bezpiecznie. Świat osaczany złem z każdej strony, gdzie dzieją się rzeczy przybliżające go do nieuchronnej zagłady. Ludzie wyzbywają się zasad moralnych, kierują się chciwością, a na Ziemi panuje zamęt. Czy tak będzie wyglądała przyszłość? Tego nikt nie wie, możemy się jedynie domyślać. „Atrofia” autorstwa Lauren DeStefano to antyutopijna pieśń ukazująca alternatywną wizję nie tak dalekiej przyszłości. Mimo że powieść bardzo mi się spodobała, to mam cichą nadzieję, że taka wizja świata nigdy się nie ziści.

Na początek chciałabym wyjaśnić tytuł, pod którym wydano książkę. Oryginalna nazwa brzmi „Wither”, co znaczy obumierać, usychać. Natomiast atrofia to zjawisko podczas którego zanikają poszczególne komórki, tkanki, a co za tym idzie; części ciała. Można, a nawet należy, odnieść to do świata ukazanego w powieści. Człowieczeństwo powoli obumiera wybywając się wartości, polegając na własnych możliwościach, łamiąc wszelkie prawa moralności, próbując poszerzyć horyzonty i wpływy na otoczenie całym swoim jestestwem. Staje się, tak jak zanikająca tkanka, bezużyteczne i bezradne, ale nawet po usunięciu i oddzieleniu od reszty zdrowego ciała, powoduje zaburzenie pracy całego organizmu. To ludzkość zmienia świat, a każdy popełniony błąd odbija się na jego stanie. Tylko niewielka część mieszkańców Ziemi nie traci nadziei i usilnie szuka antidotum na uratowanie sytuacji. Ale czy da się jeszcze cokolwiek zrobić? Ściśle związana z fabułą jest również piękna okładka ujmująca ważne cechy powieści; ptak zamknięty w klatce, obrączka, klepsydra i jasnowłosa dziewczyna.

Autorka przenosi nas do niedalekiej przyszłości, gdzie świat ulega powolnemu procesowi obumierania. XXI wiek, określany jako piękny okres, znany jest już tylko z opowieści lub atlasów. Odbyła się bowiem trzecia wojna światowa, którą przetrwała jedynie Ameryka Północna, kontynent najbardziej zaawansowany technologicznie. Reszta świata obróciła się w ruinę, pozostał tylko bezkresny ocean, a na nim maleńkie wysepki stanowiące jedyną pozostałość po sześciu innych kontynentach. Podróże więc są zupełną abstrakcją, a geografia stała się jednym z elementów historii. Człowiek, dążąc do osiągnięcia ideału, począł produkować embriony aby stworzyć ludzi bez skazy. Tylko pierwsze pokolenie to okazy zdrowia. Potomkowie perfekcyjnych ludzi atakowani przez wirus umierają w wieku 20 lat (dziewczęta) lub 25 (mężczyźni). Żywiołowa ciekawość badaczy nie jest już hamowana rozsądkiem i eksperymentując nad antidotum przedłużającym życie, posługują się ludźmi. Czasami martwymi, czasami żywymi. Populacja ludności diametralnie maleje, dlatego też aby zapewnić przetrwanie gatunku, młode dziewczęta zmuszane są do poligamicznych małżeństw. Odbywa się to za pomocą Kolekcjonerów, którzy łapią dziewczyny, po czym zagarniają je do ciężarówki i sprzedają niczym bydło.

Trzy porwane w ten sposób nastolatki, Rhine, Jenna i Cecily, trafiają do ekskluzywnej rezydencji, posiadłości Mistrza Vaughna oraz jego syna, Lindena Asby'ego. Wszystkie pozostają małżonkami Lindena. Każda inaczej reaguje na los, który je spotkał. Dla Rhine, rezydencja jest luksusowym więzieniem pełnym pociągających iluzji. Nie może zapomnieć o domu i kochanym bracie, Rowenie, który z pewnością rozpacza za siostrą. Planuje więc uciec wraz z wiernym służącym, ale aby osiągnąć wolność, musi zdobyć zaufanie męża. Rhine spędza z nim więc dużo czasu, a w końcu zostaje pierwszą (czyli najważniejszą) żoną uzyskując nowe przywileje. Jednak czy odważy się zaryzykować życie dla wolności? Czy może pogodzi się z losem i cztery ostatnie lata swojego życia spędzi w pełnym mrocznych tajemnic domu? 

"Ciesz się życiem, dopóki trwa."* 

Jeżeli poszukujecie powieści pełnej akcji i zaskoczeń, to możecie się zawieść. Bowiem „Atrofia” to spokojna, powolna, ale jednocześnie niepokojąca lektura. Na tym polega jej urok. Książkę czyta się bardzo szybko lecz w gruncie rzeczy nie zdobędziemy w niej ogromu informacji. To jedynie zaciekawiający wstęp do trylogii „Chemiczne światy”. Należy również dodać, iż powieść jest pięknie napisana. Trudno uwierzyć, że nieobcująca wcześniej z pisarstwem autorka umie posłużyć się tak wyrafinowanym językiem., a także stworzyć niezwykle wyraziste i realistyczne postacie. Historię poznajemy z punktu widzenia Rhine, w czasie teraźniejszym. Jest to idealnie dobrana narracja, która pozwala nam zjednać się z dziewczyną i analizować jej emocje oraz poczynania. Przez liczne rozmyślania, powroty do przeszłości, odkrywamy, jak żyła przed porwaniem. Mimo iż przebywa w luksusowej willi oraz ma służbę do jej dyspozycji, tęskni za ubogim domem, gdzie na zmianę z bratem musieli pełnić wartę chroniąc się przed atakami i kradzieżami. Choć było to niełatwe i pełne przeszkód życie, tęsknota nie pozwala dziewczynie przystać na wabiący luksusem i pięknem świat. „Atrofia” to poruszająca opowieść o pragnieniu wolności, przywiązaniu do bliskich oraz oddaniu. Rzeczywistość w niej przedstawiona jest pociągająca, ale jednocześnie bardzo prawdopodobna i przerażająca. Jest jedno słowo, którym mogę wyrazić swoje odczucia wobec dzieła pani Lauren DeStefano: piękna. Nie mogę przestać myśleć o „Atrofii”. Z niecierpliwością czekam na następną część serii, a Was gorąco zapraszam do lektury. 

Cytat będący tytułem recenzji jest wstępem do powieści i pochodzi z książki "Wydrążeni ludzie". 
* Atrofia, Lauren DeStefano, str. 287
Za granicą pojawi się niebawem druga część serii "Chemical Garden" pod tytułem "Fever".
Strona autorki: KLIK 
Fragment powieści: KLIK
Profil Atrofii na facebooku: KLIK

Trailer powieści:  


 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Prószyński i S-ka  za co bardzo dziękuję.

 

piątek, 12 sierpnia 2011

Pamięć krwi - Izabela Degórska

Wydawnictwo: Zysk - S-ka
Wydanie: 2011
Ilość stron: 335
Cena det.: 29,9zł
Opis wydawcy: Milena, zmęczona pracą dziennikarka, wpada na trop morderstw, do jakich dochodzi w podziemiach Szczecina. Równocześnie dowiaduje się o dziwnym zachowaniu jej byłego chłopaka, Darka. Spotkanie z nim kończy się w łóżku, a pobudka przynosi odkrycie dziwnych obrażeń na ciele. Od tego momentu jej świat ulega zmianie. Przechodząc transformację w wampira, Milena odkrywa swoje niezwykłe zdolności – może bez obaw poruszać się w słońcu, a srebro i święte symbole nie są dla niej zagrożeniem. To, co mogło zdawać się błogosławieństwem dla Mileny jako wampira, okazuje się równocześnie jej przekleństwem, ściąga bowiem na nią uwagę innych krwiopijców. Dzieje się tak, gdyż Milena nosi w sobie zagadkę nieśmiertelności – zagadkę krwi. 


Moja ocena książki: 9/10

Chyba każdy czytelnik na słowo „wampir” zareaguje niechętnym jęknięciem. Zapewne zgodzicie się ze mną, że ostatnimi czasy powieści młodzieżowe opierają się na sprawdzonych schematach i rzadko która książka jest w jakiejś mierze oryginalna. Wampiry nam prezentowane są zazwyczaj niegroźnymi, ale za to pięknymi i zdolnymi do miłości istotami, które nie dają się opanować żądzy krwi. Dziś z wielką chęcią chcę Wam przedstawić powieść Izabeli Degórskiej pt. „Pamięć krwi”, która nie tylko opowiada o wampirach z prawdziwego zdarzenia, ale i nie wzoruje się na żadnych schematach. To nie jest kolejna przepełniona słodyczą opowiastka dla marzących o niebezpiecznej miłości nastolatek. Autorka udowodniła, iż polskie wampiry wcale nie są gorsze od tych zagranicznych.

Główną bohaterką powieści jest Milena Chmielnik, pochłonięta pracą dziennikarka. Pewnego dnia, wraz z Radkiem, dobrym znajomym, udają się na miejsce prac remontowych, gdzie przypadkiem odkryto sieć podziemnych labiryntów. Aby dowiedzieć się czegokolwiek o tajemniczym wykopalisku, Milena i Radek schodzą do Szczecińskich podziemi. Czują, że czai się tam jakaś zła energia. Tym bardziej, iż okazuje się, że wykopy są miejscem licznych morderstw. Milena, zadręczana myślami dotyczącymi tuneli, dowiaduje się również o dziwnym zachowaniu jej byłego chłopaka, Darka. Spotkanie z nim kończy się w łóżku, a pobudka przynosi nieznośny ból brzucha i odkrycie dziwnych ugryzień na ciele. W dodatku okazuje się, że Milenie umknęły gdzieś cztery dni. Z powodu nieobecności w pracy, zostaje zwolniona. Ale to jeszcze nie koniec, bowiem jej ciało z każdym dniem zaczyna się zmieniać. Milena doświadcza, że życie nowo powstałego wampira wcale nie jest takie proste. Tym bardziej, że nie jest ona przeciętnym przedstawicielem gatunku – ma w sobie tajemnicę krwi, co przysporzy jej wielu wrogów, nawet wśród naturalnych pobratymców. Co kryje się w Szczecińskich podziemiach? Czym jest tytułowa pamięć krwi? I dlaczego to właśnie Milena może wywołać wojnę między wampirami?

Jak już wspomniałam, wampiry występujące w powieści nie są litościwymi i pobłażliwymi istotami, ale potworami z prawdziwego zdarzenia. Gdy tylko wyczują krew, bez namysłu wysysają z ofiary ostatnie krople życia. Co więcej, nieszczęśnik będący pożywieniem wampira, nie odczuwa nic innego prócz przyjemności, fascynacji i istnej ekstazy. Łączy się z krwiopijcą więzią i z chęcią nadstawia się do następnego ugryzienia. Wampiry mogą operować Głosem, który manipuluje umysłem śmiertelnika lub też usuwa z jego pamięci zbędne informacje. Nie boją cię czosnku ani srebra, za to promienie słoneczne mogą w kilka sekund zamienić istoty w proch. Wampiry stworzone przez Izabelę Degórską mają jeszcze więcej ciekawych możliwości, dlatego myślę, że dla każdego czytelnika poznawanie tych istot będzie z pewnością pochłaniającą czynnością.

Fabuła powieści nie opiera się na żadnych schematach, jest zupełnie czymś nowym i pomysłowym. Może nie jest ona zawiła, ale pochłania czytelnika i sprawia, że ten z ciekawością śledzi losy bohaterów. Przykłada się do tego również akcja, która mknie szybko nie zwalniając w żadnym momencie. Język, którym posługuje się autorka, jest bardzo przyjemny i niekiedy pełen ironii. Dodaje powieści klimatu i sprawia, iż czytelnik nie męczy się podczas lektury. W barwny, ale nie za bardzo szczegółowy sposób przedstawia nam dane sytuacje, potrafi wywołać emocje. Całą historię poznajemy z punktu widzenia trzecioosobowego narratora, która na szczęście nie skupia się tylko i wyłącznie na Milenie i niekiedy przenosi nas w przeszłość tworząc aurę tajemniczości wokół fabuły. Jednym słowem pomysł w pełni wykorzystany i wykonany w profesjonalny sposób.

Grzech nie wspomnieć o kolejnym dużym plusie powieści jakim są bohaterowie. Izabela Degórska stworzyła wyraziste, rzeczywiste i jedyne w swoim rodzaju charaktery. Nie są one przewidywalne i idealnie określone, ponieważ nie raz zaskoczyło mnie ich postępowanie. W jednej chwili bohaterowie okazują się być tacy, a już w drugiej pokazują się z zupełnie innej strony. Idealnym przykładem może być Darek, były chłopak Mileny. Wpierw nie mogąc nad sobą zapanować, zgwałcił ją i pogryzł powodując tym samym jej przemianę, a później chciał dla niej jak najlepiej nie zważając na grożące mu konsekwencje. Postacie dodały powieści nieprzewidywalności. Wielu bohaterów zachwyciło mnie swoją oryginalnością i zdobyło moją sympatię, nie wykluczając oczywiście głównej bohaterki, Mileny Chmielnik.

Reasumując, w „Pamięci krwi” spodobało mi się dosłownie wszystko. Począwszy od ciekawej fabuły, poprzez równie interesujące wykonanie, poprzestając na wspaniałych bohaterach. Przyznam, że sama byłam zmęczona wampirami, ale czytając odkryłam, że właśnie za takimi prawdziwymi krwiopijcami tęsknię. Dlatego z całego serca polecam powieść wszystkim, zarówno młodzieży jak i dorosłym, a także tym, którzy przekreślają wampiry z powodu przesłodzonych paranormali tak popularnych w dzisiejszych czasach. Żałuję, że „Pamięć krwi” tak szybko się skończyła, ponieważ mam ochotę śledzić dalsze losy Mileny. Może autorka zdecyduje się na napisanie dalszych części? Nie przedłużając – powieść ta jest dla mnie jedną z najlepszych książek tego roku. Gorąco zachęcam Was do lektury. I mały komunikat do Szczecinian; lepiej nie zbliżajcie się do wykopalisk. A nuż spotkacie tam spragnionego krwi... szczura :)

Strona autorki: KLIK
Więcej o książce: KLIK