Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

poniedziałek, 24 września 2018

Miejsce egzekucji - Val McDermid



Są takie powieści, które można nazwać „klasyką gatunku”. Ponadczasowe, stale zachwycające odbiorców z całego świata, dobrze napisane i wciagające. „Miejsce egzekucji” to mistrzowski kryminał, który z pewnością wbije się w kanon i będzie poruszać swoją treścią kolejne pokolenia.

Przenosimy się do roku 1963, do wioski Scardale, o której zapomniał już sam Bóg. Pewna dziewczynka, Alison Carter, wychodzi na spacer z psem i nigdy już nie wraca. Śledztwo nie przynosi żadnych rezultatów, nawet ciało dziecka nie zostaje odnalezione. Po wsi szybko roznoszą się głoski, że zapewne popełniono brutalne morderstwo, choć brak na to dowodów. Mija ponad trzydzieści lat od tego tajemniczego zniknięcia. Catherine Heathcote, odważna dziennikarka, zbiera materiały dotyczące zdarzeń w Scardale, do swojej nowej książki. Nawiązuje kontakt z inspektorem Bennettem, który brał udział w śledztwie. Po tylu latach dopiero na wierzch wypływają nowe, szokujące informacje. Okazuje się, że prawdziwe zdarzenia mogły być o wiele straszniejsze niż te, które wyobrażali sobie mieszkańcy wsi.

W dobrych thrillerach psychologicznych podstawą jest klimat i ciągłe napięcie, które trzyma czytelnika przy lekturze nawet wtedy, gdy akcja pozornie powoli ciągnie się do przodu. „Miejsce egzekucji” jest taką powiescią, która, prócz kilku mocnych zwrotów akcji, buduje napięcie nieustannie, wzbudza dziką wręcz żądzę poznania prawdy. Nawet jeśli pozornie dzieje się niewiele. Dużą robotę odgrywa tutaj sceneria całej opowieści, a więc odcięte od świata miasteczko w Anglii, Scardale. Jego mieszkańcy, od zniknięcia Alison, żyją w czystym obłędzie i paranoi, są sobie wilkiem, a jednocześnie chowają się za zasłoną obojętności. Wiedzą, że wśród nich może być potwór. W tym wszystkim czai się prawdziwa tragedia, taka, od której włos jeży się na głowie. Z pozoru tak prosta sprawa, po ponad trzydziestu latach, zaczyna nabierać upiornego kształtu. I to zaintrygowało mnie najbardziej.

„Miejsce egzekucji” to mieszanka tego, co w thrillerach i kryminałach najlepsze. Poczynając od wspomnianego już mrocznego klimatu, poprzez świetnie zarysowaną zamkniętą społeczność,  pełnokrwistych bohaterów, zwroty akcji, satysfakcjonujące rozwiązanie, kończąc na przystępnym, wciągającym stylu. Ta historia oblepia czytelnika, wsysa, wywołuje niepokój i ciarki, co czyni ją idealną lekturą na jesienno-zimowe wieczory. Skłania do refleksji, na długo zapada w pamięci.

Jeżeli szukacie dobrze skonstruowanego thrillera, który kawałek po kawałku ukaże przerażające wydarzenia składające się na misternie przemyślaną historię, to koniecznie sięgnijcie po „Miejsce egzekucji”. To już klasyka w swoim gatunku, przedstawiciel wzorowy, w iście angielskim, lekko starodawnym stylu. Idealny powiew „świeżości” w natłoku thrillerów napisanych tak, ze ciężko odróżnić jednego autora od drugiego. Val McDermid się wyróżnia.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza