Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

czwartek, 18 lipca 2019

Idealna powieść na lato


Z  dziełami K. N. Haner spotykałam się już kilkakrotnie i zawsze zaskakuje mnie to, na jakie świeże pomysły wpada autorka oraz fakt, że z każdą książką pisze coraz lepiej. "Ring girl", najnowsza premiera od autorki, to powieść, która stała się moją ulubioną od Haner, przebiła nawet "Zapomnij o mnie" i "Drwala". To idealna propozycja na lato, w sam raz na jedno posiedzenie na leżaczku, a w dodatku wzbudzająca same pozytywne emocje.

Eden od dziecka jest w pewien sposób związana ze światem boksu, ale ukrywa to przed wszystkimi, nawet przed najlepszym przyjacielem - Carterem. Jest to znajomość z korzyściami, ale bez znaczenia emocjonalnego, przynajmniej nie dla Eden. Wszystko zmienia się, gdy pewnego razu dziewczyna spotyka Logana, gwiazdę boksu, która walczy o tytuł Mistrza Świata. Eden powinna trzymać się od jego świata z daleka, postanawia jednak zaryzykować i przy okazji zemścić się na ojcu. Zostaje ring girl Logana i wszystko mogłoby potoczyć się dobrze, gdyby nie tajemnice, które oboje przed sobą ukrywają.

Opis brzmi bardzo prosto i być może schematycznie, ale uwierzcie - Haner przygotowała intrygę niczym z najlepszego dramatu czy thrillera, tak, że ciężko przewidzieć, jakie jest rozwiązanie. Zanim jednak dochodzimy do tych momentów zapewniających szybsze bicie serca, mamy przyjemność śledzenia rodzącego się miedzy Eden i Loganem uczucia. To całkiem naturalna relacja, która wywołuje na twarzy szczery uśmiech. Ich rozmowy na instagramie, momentami przytoczone w książce, były bardzo urocze i pocieszne. Tak, pocieszne - to idealne słowo. Zero rzygania tęczą, przesłodzenia czy przedramatyzowania. Zwykła relacja pełna lepszych i gorszych momentów, o której czyta sięz prędkością po prostu zawrotną.

Mocnym elementem "Ring girl" są postaci. Jak to w new adult bywa, bohaterki czasem zachowują się albo jak szare myszki, albo jak zbyt pewne siebie głupiutkie dziewoje. Eden zaś jest postacią, której nie da się nie lubić. Zwykła dziewczyna, świadoma swojej wartości, nie dająca sobie w kaszę dmuchać, a w odpowiednich momentach uległa i wrażliwa. Żadnych żenujących myśli, żadnych pustych zachwytów nad przystojnym Loganem - po prostu fajna dziewczyna, którą bez wysiłku można zrozumieć w jej poczynaniach. Sam Logan też jest interesujący - ma coś z idealnego chłopaka, ale posiada też wady, których jest świadomy. Wszystko przez boks i sprawy rodzinne, które w pewien sposób niszczą jego poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Chłopak nieidealny, a zatem realistyczny, dający się lubić. I gdybym miała wymienić najważniejszą zaletę książki, to byłyby właśnie te dwa charaktery - żywe, takie naturalne i prawdziwe.

W "Ring girl" nie ma żadnego przekombinowania, przynudzania, wydłużania, żadnych wymuszonych wątków. Powieść jest krótka, do przeczytania na raz, a jednocześnie kompletna i spójna. Nie nudzi, wręcz przeciwnie - wciąga jak rzadko która książka. Czyta się ją błyskawicznie, dzięki dobrym dialogom i krótkim, zwięzłym opisom. Czasem lepiej napisać coś dobrego i krótkiego, niż próbować kombinacji, czasami trudnych do przetrawienia. I cieszy mnie to, że ostatnio Haner stawia na konkrety i w małej objętości daje przyjemne, satysfakcjonujące historie, które czyta się "na raz".

Ciężko mi na ten moment zaproponować lepszą historię miłosną na lato, niż właśnie "Ring girl". Pogoda ducha, emocje, rozrywka i satysfakcja - tego należy się spodziewać przy lekturze. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą nowością i czekam na kolejne od Haner, bo, naprawdę, jest coraz ciekawiej jeśli chodzi o twórczość autorki. Rozkręciła się na dobre.

2 komentarze:

Wiem, komu polecić :)
 
Haner to już istna fabryka świetnych historii:-) Ring Girl mam na półce i niebawem zacznę czytać, ale już teraz wiem, że mi się spodoba♡
Pozdrawiam
 

Publikowanie komentarza