Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

wtorek, 8 sierpnia 2017

Królowa narkotyków, tajna agentka, zakładniczka

Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Przemysław Hejmej
Ilość stron: 472
Opis: Piorunująca literatura faktu. Była królowa wielkiego narkotykowego imperium musi po latach wrócić do handlu kokainą – tym razem z ramienia służb federalnych. Jednak kiedy zostaje porwana przez groźnych, kolumbijskich przestępców, zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. Czy jej życie coś znaczy?











 Czytam książki od wielu lat, a z literaturą faktu spotkałam się zaledwie kilka razy. Być może jest tak dlatego, że traktuję powieści zwykle jako rozrywkę i oczekuję od nich oderwania od rzeczywistości. Literatura faktu jest za to zawsze kontrowersyjna, poruszająca i, choć napisana przez życie, wydaje się odrealniona, wymaga sporej uwagi od odbiorcy. „Uwikłana” należy do niełatwych pozycji, ponieważ wymaga wielkiego zaangażowania wyobraźni, bo chociaż wszyscy słyszymy o przemytach narkotykowych, to fabuła wydaje się być skomplikowanym wymysłem. Jednak nic lepiej nie pisze scenariuszy niż samo życie…

W „Uwikłanej” Bruce Porter mamy do czynienia z opartą na faktach porywającą historią o Pilar, kobiecie, której pewność siebie i zaangażowanie doprowadziły do dotarcia na szczyt narkotykowego imperium. Dobrze wykształconą, inteligentną Kolumbijkę zawsze pociągało to, co zakazane, nie wyłączając nieodpowiednich mężczyzn. To przez nich Pilar w niedługim czasie staje na czele organizacji handlującej kokainą na ogromną skalę. Po ucieczce z narkotykowego świata, życie kobiety wydawać by się mogło wraca na właściwe tory - do czasu. Jej były mąż wydaje ją agencji walczącej z nielegalnym handlem, a sama Pilar staje się tajną agentką, zamieszaną w największą akcję niebezpiecznego kartelu. Jak poradzi sobie kobieta, której życie wisi na włosku? Na jak wielką skalę istnieje handel narkotykami i czy my, zwykli ludzie, możemy mieć o tym prawdziwe pojęcie?

Jak już wspomniałam, z literaturą faktu spotkałam się zaledwie kilka razy, ale „Uwikłana” nie tylko dlatego była dla mnie wyjątkową lekturą. Ta powieść bardzo się wyróżnia, ponieważ mamy tutaj sporą dawkę wartkiej akcji, tak nieczęsto spotykanej w gatunku. To szokujący thriller, który swoim autentyzmem szokuje jeszcze bardziej aniżeli samą fabułą. Z początku dość mocno zniechęcał mnie fakt, że nie mogłam doszukać się w tekście dłuższych dialogów. Okazało się jednak, iż przez tą lekturę po prostu się płynie. Akcja mknie w szybkim tempie, a nawet bardziej rozbudowane opisy w niczym nie przeszkadzają. Co więcej, autorka daje możliwość wnikliwego studiowania charakterów, przede wszystkim samej Pilar. Mimo wszystko akcja znacznie przeważała nad resztą i przez to fani książek szpiegowskich, thrillerów, intryg, ucieczek i tajemnic będą zadowoleni. Dzięki temu też książka jest realistyczna, chociaż, paradoksalnie, ciężko uwierzyć w to, rzeczy opisane w książce miały i nadal mają miejsce. „Uwikłana” znacznie poszerzyła moje spojrzenie na świat i uważam, iż każdy powinien czasem sięgnąć po tego typu literaturę, szokującą, wciągającą i opartą na faktach.

Historia Pilar skłoniła mnie do wielu refleksji. Nie robię tego często, ale w tym przypadku zastanawianie się nad opisywanymi wydarzeniami wydaje się być nieuniknione. Przede wszystkim zastanawiałam się nad losem osób, które dały się wciągnąć w środowisko handlarzy narkotyków. Autorka ukazuje w pewnym stopniu wpływ środowiska na takie osoby, chodzi tu przede wszystkim o standard życia, klasę społeczną, wykształcenie. Obserwujemy nieustanną pogoń za pieniędzmi, czysty materializm, próżność i życie kosztem innych, byleby utrzymać pozycję i zdobyć poważanie wśród wysoko postawionych ludzi. W tym wszystkim główną rolę odgrywają bystre, przebiegłe charaktery, które swoją inteligencję kierują w niebezpiecznym kierunku, tak jak Pilar, pierwotnie królowa ‘narkotykowego imperium.

„Uwikłana” to powieść, którą trzeba przeczytać. Historia opisana przez Bruce Porter wciąga, szokuje, jest niebanalna, prawdziwa i czasami wręcz wbija w fotel. My, zwykli ludzie, żyjący w miastach i wioskach spokojnej Polski, czasem nieświadomie przechodzimy obok szokujących tajemnic i rozbudowanych nielegalnych imperiów przemytniczych, które nadal z powodzeniem funkcjonują. Tutaj czy gdzieś za granicą. Warto sięgnąć po książkę, która uruchamia wyobraźnię o świecie z pozoru przyjaznym i pięknym, lecz w głębi pełnym brudu i nieuczciwej walki. Takiej lektury na długo nie zapomnę.


poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Koralina - Neil Gaiman

Wydawnictwo: MAG
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Ilość stron: 112
Opis: Dzień po przeprowadzce Koralina postanowiła zwiedzić cały dom... W nowym mieszkaniu, do którego Koralina przeprowadziła się z rodzicami, jest dwadzieścia jeden okien i czternaścioro drzwi. Trzynaścioro z nich otwiera się zwyczajnie, czternaste zaś są zamknięte na klucz. Za nimi znajduje się tylko ściana z cegieł - przynajmniej do dnia, w którym Koralina otwiera je i odkrywa przejście do innego domu, który na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od jej własnego. Ale pozory mylą... Z początku nowo odkryte mieszkanie wydaje się jej cudowne. Na obiad dostaje same smakołyki, a w pudełku z zabawkami czekają anioły, które po nakręceniu fruwają po pokoju, książki, w których ilustracje wyglądają, jakby ożywały, małe główki dinozaurów, które na zawołanie klekocą zębami. Jenakże w nowym domu są też nowi rodzice, którzy chcieliby, żeby Koralina została ich córeczką. Chcą ją odmienić, zatrzymać i nigdy nie oddać jej z powrotem. W lustrach zaś kryją się nieszczęśliwe dzieci, zagubione dusze...


Dziewczynka, która poszukuje przygód tam, gdzie nie powinna. Dziewczynka, która odkrywa alternatywny świat, niemal wyśniony… Dziewczynka, która nie może dać przyszyć sobie guzików. Koralina. Opowieść Neila Geimana, a zarazem moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Baśniowa, magiczna, pełna wyobraźni i subtelnej grozy. 

Koralina wprowadza się z rodziną do osobliwego domu, który okazuje się skrywać wiele tajemnic. Małe drzwiczki w zakurzonym pokoju okazują się być przejściem do świata z pozoru cudownego i odmiennego od szarej rzeczywistości. Jednak czy wszystko jest takie, jakim się wydaje? Czy Koralina da się uwieść nowym rodzicom, którzy spełniają każde jej życzenie, chociaż oczekują w zamian za to… guzików zamiast oczu? I jaką rolę w tym wszystkim odgrywa gadający kot?

„Koralina” to pierwsza książka, po którą sięgnęłam z własnej, nieprzymuszonej woli. Od tej pory pokochałam czytanie, dlatego też nie będę całkowicie obiektywna. Mam do tej powieści ogromny sentyment i szukam w twórczości Gaimana tej samej magii, baśniowości i horroru, co w historii o dziewczynce w alternatywnym świecie. To opowieść z pozoru dla dzieci, łatwa w odbiorze, czasem absurdalna, ale jednak dla dorosłych przez elementy iście mroczne i straszne. Przekonały się o tym dzieci, które udały się z rodzicami do kin na ekranizację tej powieści. Po połowie seansu większość płakała i opuszczała salę. Film, czy też bajka, zmienia się w horror, miejscami niesmaczny, psychodeliczny, często wywołujący dyskusje dotyczące interpretacji Drugiej Matki i jej świata. Będąc nastolatką byłam tak zafascynowana tą upiorną historią, że zaczęłam pisać jej kontynuację. Do teraz często wracam do „Koraliny”.

Cóż mogę więcej napisać. Nie wiem, czy ta historia spodoba się wszystkim dorosłym, ale ze względu na mój sentyment, polecam wszystkim spróbować dostrzec w opowieści ten baśniowy i jednocześnie mroczny klimat. Neil Gaiman nie wszystkim przypadnie do gustu, mimo wszystko warto dać mu szansę i podejść do „Koraliny” z pewnym dystansem, bo jednak zachowuje ona charakter opowieści dla dzieci. Ale czyż nie jest najlepsze, że to, co powinno być proste i miłe, zamienia się zaskakująco w odrażającą opowieść, której raczej nie czytalibyśmy na dobranoc naszym dzieciom?

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu MAG