Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

sobota, 24 czerwca 2017

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców

Wydawnictwo: MAG
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Ilość stron: 655
Opis wydawcy: Simon Lewis był człowiekiem i wampirem, a teraz staje się Nocnym Łowcą. Jednak wydarzenia „Miasta Niebiańskiego Ognia” odarły go ze wspomnień i Simon nie bardzo wie, kim jest. Wie, że przyjaźnił się z Clary i że przekonał skończoną boginię Isabelle Lightwood, żeby się z nim spotykała… ale nie ma pojęcia, w jaki sposób. Kiedy zatem Akademia Nocnych Łowców ponownie otwiera swoje podwoje, Simon rzuca się w nowy świat polowania na demony, zdecydowany odnaleźć siebie, odnowić dawne związki i stać się prawdziwym Nocnym Łowcą. Jednak wkrótce zdaje sobie sprawę, że w Akademii nic nie jest proste i oczywiste…










Któż nie słyszał o Nocnych Łowcach? Ich świat, stworzony przez Cassandrę Clare, porwał serca wielu czytelników, a cała seria "Darów anioła" trafia już do kanonu młodzieżowej fantastyki. Pamiętam kiedy kilka lat temu sięgnęłam po "Miasto kości", które wciągnęło mnie już od pierwszych stron, z kolei seria "Diabelskie maszyny" stała się jedną z moich najukochańszych. Cassandra Clare ma przede wszystkim świetny styl, niesamowitą wyobraźnię i tworzy wspaniałe, różnorodne charaktery. Tym razem z radością zabrałam się za "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" i mimo iż naprawdę dobrze się bawiłam, to jednak jest to najsłabsza pozycja z całego uniwersum. Warto też na samym początku zaznaczyć, że Cassandra jedynie współtworzyła tą książkę wraz z trzema innymi autorami, a przed każdym z rozdziałów dowiadujemy się kto go napisał.

W TYM AKAPICIE MOGĄ POJAWIĆ SIĘ MAŁE SPOILERY DO SERII "DARY ANIOŁA"  
Historia skupia się głównie na Simonie Lewisie, przyjacielu Clare i człowieku-wampirze, który stracił pamięć. Teraz poszukuje własnej tożsamości, mgliste wspomnienia przypominają mu jedynie o niektórych elementach dawnego życia. Kiedy Akademia Nocnych Łowców ponownie zostaje otwarta, Simon przystępuje do szkolenia, których przejście okazuje się nie tak łatwe jak z początku mógł się tego spodziewać. Zdecydowany odnaleźć siebie i zdefiniować swoje niewyraźne wspomnienia, pragnie stać się prawdziwym Nocnym Łowcą.

Jeżeli wcześniej nie przepadaliście za postacią Simona, to gwarantuję wam, iż przy lekturze tej pozycji to się zmieni. Autorzy opisują jego losy w taki sposób, że dotychczas tchórzliwa, pechowa i spychana na bok postać przechodzi dużą przemianę. Rozwój Simona, to jak poszukuje samego siebie, jak w pewnym sensie staje na piedestale kandydatów w Akademii, było najciekawszym elementem w lekturze, który odgrywał kluczową rolę w przyciąganiu mnie do tej powieści. Muszę przyznać bowiem, że początek książki był najciekawszy, a im dalej tym miałam wrażenie, że wszystko zwalnia i gdyby nie bohaterowie, to naprawdę ciężko byłoby przez tą powieść przebrnąć.

Na plus działa to, że autorzy nie skupiają się tylko na Simonie, pojawiają się tutaj też inne ciekawe postacie. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o cudownym Georgu, którzy wprost skradł moje serce.  Uwielbiałam wszelkie momenty i wzmianki, w których się pojawiał. Poza tym spotykamy znane nam już postacie, takie jak Clary, Isabelle, Magnus czy James. Jako fanka uniwersum Łowców byłam niezwykle ucieszona, że mogłam  powrócić do tych wspaniałych postaci, przez to również wszystkie historie sprawnie się zazębiają.

Realia Akademii okazują się być dość okrutne i wymagające od uczniów wiele odwagi. Simon zamieszkuje w pokoju z Georgem, jednak nie spodziewajmy się jakiś luksusów, ponieważ w pomieszczeniach panuje brud, smród i... szczury. Dodatkowo obserwujemy ćwiczenia i szkolenia, które są niezwykle trudne do przejścia. Ponadto już od razu Simon zauważa podział pomiędzy potomkami Nocnych Łowców czystej krwi, a tymi "przyziemnymi", którzy ryzykują życie pijąc z Kielicha. Oczywiście, jak możemy się domyślać, mimo powszechnego uznania dla Simona przez niedawne wydarzenia, ten wykazuje się skromnością i utożsamia się z tą drugą grupą uczniów.

"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" czytało mi się naprawdę dobrze, ale jednak czuć tutaj różnicę pomiędzy stylem tej części a innych. Mamy tutaj mniej wartkiej akcji, dużo postaci (co uznałam już za plus, a mimo wszystko ciężka na którejś z nich, prócz Simona oczywiście, bardziej się skupić) i miałam wrażenie, że Cassandra gra nam tutaj na emocjach, wykorzystując to, co zrobiła nam w poprzednich częściach. Przeciąga wiele wątków, niektóre niepotrzebnie dotyka i momentami miałam wrażenie, że po prostu daje czytelnikom to, czego oni tak bardzo oczekują. Brakowało odrobinę spójności i rzetelnego zaplanowania historii od deski do deski. Mimo wszystko jednak jestem zadowolona z lektury, utwierdziło mnie w tym głównie zakończenie, które trochę mnie zdenerwowało i jednocześnie rozczuliło. Uważam, ze jest to lektura obowiązkowa dla każdego fana "Darów anioła" i "Diabelskich maszyn". 

Moja ocena: 6,5/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu MAG