Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

czwartek, 13 lutego 2020

Cień i kość - Leigh Bardugo


„Trylogia Griszy” znana jest na polskim rynku wydawniczym od wielu lat, tak, że gdy kończył się nakład, Wydawnictwo MAG zdecydowało się wydać ją od nowa, po swojemu. I tak oto znów wrócił szum wokół książek Leigh Bardugo. Spotykałam się zarówno z pozytywnymi, jak i negatywnymi opiniami, a sama sięgnęłam po tom pierwszy – „Cień i kość”, aby mieć solidne wprowadzenie do świata, którego nie rozumiałam podczas czytania „Szóstki wron”. I chociaż rozumiem wszelkie zarzuty kierowane w stronę tej trylogii, to przyznać muszę, że ja bawiłam się przy niej dobrze.

Ravka, niegdyś potężna i dumna, jest dziś otoczona przez wrogów i rozdarta przez Fałdę Cienia -pasmo ciemności, w której czają się przerażające potwory. Niespodziewanie pojawia się nadzieja. Alina Starkow nigdy w niczym nie była dobra. Kiedy jednak pułk, z którym podróżuje przez Fałdę, zostaje zaatakowany, Alina odkrywa w sobie uśpioną moc. Moc, która ratuje życie, ale może też okazać się kluczem do wyzwolenia wyniszczonego przez wojnę kraju. Potęga ma jednak swoją cenę. Przemocą oderwana od wszystkiego, co jej znane, Alina trafia na dwór królewski, aby uczyć się na Griszę, członkinię władającej magią elity pod wodzą tajemniczego Zmrocza. W tym świecie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Podczas gdy światu grozi ciemność, a całe królestwo liczy na nieujarzmioną i nieprzewidywalną moc Aliny, dziewczyna będzie musiała się zmierzyć z sekretami Griszów.

Tak jak większość młodzieżowej fantastyki, „Cień i kość” już na pierwszy rzut oka powiela wiele znanych nam schematów. Zwykła, niegrzesząca inteligencją dziewczyna nagle zostaje przeniesiona do innego świata i odkrywa swoje supermoce. Z całą pewnością przebieg akcji, zwłaszcza w tym rozpoczynającym wszystko tomie, nie będzie niczym zachwycającym. Mam za to wrażenie, że autorka chciała w tej książce pokazać czytelnikowi wstęp i przede wszystkim świat Ravki. Inspirowany kulturą rosyjską, pełen fantastycznych stworzeń i kast Griszów. Z początku ciężko się w tym wszystkim odnaleźć, ale stopniowo wnikając w historię, poznajemy zasady w tym świecie panujące. I za to ogromny plus. Realia Ravki są przedstawione z wyobraźnią podobną do „Czasu żniw” Shannon, jednak w sposób bardzo prosty, pozbawiony barwnych opisów. Krótkie zdania, bardzo prosty styl Bardugo sprawiają, że albo potraktujemy „Cień i kość” jako luźny wstęp i quilty read, albo się zwyczajnie zawiedziemy.

Pomijając Alinę, której, jak już zaznaczyłam, w ogóle nie polubiłam, bohaterowie stanowią mocniejszą stronę książki. Nikogo tutaj nie zaskoczę, ale Darkling (czy Zmrocz, o rany!) jest zdecydowanie jedną z najciekawszych postaci w fantastyce młodzieżowej.  To najważniejszy z Griszów, obdarzony przeogromnym autorytetem i mocą, a przy tym prawdziwy bad boy. I nie jest to mistrz zła, jakby do niego to pasowało, on stara się pomoc za to Alinie, bo widzie w niej nadzieję na uratowanie Ravki. Ale to nie znaczy że i on nie ma swoich mrocznych tajemnic…

„Cień i kość” to książka, która niesamowicie wciąga. Bo chociaż koncept jest znany i niezbyt innowacyjny, to nie ma co narzekać na nudę. Samo poznawanie świata przedstawionego jest zajmujące i przez to właśnie mogę powiedzieć, że bawiłam się dobrze przy czytaniu. Chociaż nie było to nic wybitnego, nic dobrze napisanego,  to jedna z tych historii, której ciąg dalszy muszę poznać jak najszybciej. Dlatego polecam tę książkę każdemu fanowi powieści młodzieżowych, na nudny wieczór jak znalazł!

Książki dostarcza:



2 komentarze:

Dziękuję za recenzję. To są moje klimaty. Pozdrawiam :)
 
Mam stare wydanie i wstyd się przyznać, ale leży nieprzeczytane już kilka lat. Muszę to wreszcie nadrobić ;-)
Pozdrawiam
 

Prześlij komentarz