Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

wtorek, 12 marca 2019

Ósme życie - Nino Haratischwili





Książki dostarczają mi zwykle dobrej rozrywki, wciągają mnie na kilka godzin i są niezłą pożywką dla wyobraźni. A jednak, raz na dłuższy czas, znajduje się perełka, która z zabawą ma mało wspólnego, jest za to lekturą zmieniającą życie. Ósme życie.

Przenosimy się do XX-wiecznej Europy. W Rosji panuje sroga zima. Gruzińskiemu wytwórcy czekolady rodzi się córka, Stazja Jaszi. Tak zaczyna się nasza przygoda z rodem, któremu przyszło zmierzyć się z jednym z najmroczniejszych okresów historii europejskiej. Od pierwszej wojny światowej, przez rewolucję październikową, drugą wojnę światową, aż do początku XX wieku. Przez Gruzję, Anglię i Francję, kończąc na Rosji. Przez niektórych nazywane „najkrwawszym stuleciem” czasy, to próba dla rodziny Jaszi, której losy nie pozostają czytelnikowi obojętne.

 „Ósme życie” Nino Haratischwili to powieść niezwykle barwna, głęboka i świetnie skonstruowana. Ujmuje nie tylko historią, ale także przepięknym, obrazowym warsztatem pisarskim, który tak naprawdę decyduje o tym, że tak ciężko porzucić lekturę choćby na chwilę. Pozwala delektować się czytaniem, daje satysfakcję wymagającemu czytelnikowi i utwierdza w przekonaniu, że warto się wgryzać w historię Jaszi. To nie jest wielce optymistyczna, lekka powieść, serwuje za to całą gamę emocji. Często przez smutek wędrujemy w stronę nadziei, zaraz ją tracimy, by po chwili zostać z lekkim uśmiechem na ustach.

O losach swoich przodków opowiada Stazja i swoje słowa kieruje do siostrzenicy. Losy osób, które zostają przedstawione są bardzo zawiłe, smutne, ale dające wiele do myślenia. Widzimy całą gamę postaci i ich wątpliwości, myśli, dążenie do spełniania marzeń w środowisku, które zupełnie temu nie sprzyja. Widzimy historie miłosne i te o prawdziwej przyjaźni, o strachu, iskrze nadziei i poświęceniu. Podczas lektury zaczęłam się zastanawiać, że mało kto z nas zna tak dobrze losy swoich przodków jak narratorka „Ósmego życia”. Ba, często nie wiemy kompletnie nic. Zaczęłam myśleć o tym, z czym zmagali się moi pradziadkowie, prapradziadkowie i tak dalej i dalej... Jakże piękne by to było, gdybym poznała ich historie, starała się rozumieć to, jak postępowali i co czuli w trudniejszych czasach. Powieść Haratischwili pokazuje, że opowieściami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie możemy dać swoim przodkom nieśmiertelność – ósme życie.

Na pewno długo nie zapomnę tej lektury. Od momentu jej skończenia ciężko było mi zebrać myśli i napisać cokolwiek na ten temat, bo „Ósme życie” jest po prostu dziełem. To cudowna, wciągającą i zachwycająca saga rodzinna, która traktuje o wartościach dla człowieka najważniejszych. Zdecydowanie warto przeczytać.

Książki dostarcza:



2 komentarze:

Wiele już słyszałam o tej powieści, a więc mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przeczytać :)
 
Też chciałabym ją nadrobić w takim razie. Zwykle kiedy komuś brakuje słów, żeby opowiedzieć o książce, to była albo majstersztykiem albo gniotem :D A tutaj najwidoczniej jest kawał lektury :)

mrs-cholera.blogspot.com
 

Prześlij komentarz