Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

czwartek, 6 września 2018

Mroczne początki psychiatrii




Są pewne motywy w literaturze, które niezwykle mnie interesują i po takie książki mogę sięgać w ciemno. Przede wszystkim są to iluzja, magia cyrkowa, baśniowość, procesy czarownic, a także zwidy i choroby psychiczne. Te dwa ostatnie motywy były prawdziwym powodem, dla którego bez wahania sięgnęłam po „Runę” Very Buck. Widniejący na okładce napis „mroczne początki psychiatrii” zadziałał na mnie jak magnes. Tak więc zabrałam się za lekturę i ostatecznie tak wniknęłam w tajemniczy klimat zakładu dla obłąkanych, że nocą rozmyślam o tym, przez jakie piekło przechodzili jego pacjenci.

Przenosimy się do Paryża, do roku 1884, kiedy to prym w wiedzy na temat chorób psychicznych wiedzie doktor Charcot. Prowadzi on eksperymenty na kobietach niestabilnych emocjonalnie, a o jego nieetycznych metodach wie cała Europa. Podczas jego pokazów hipnozy, doktor ma całkowite panowanie nad pacjentami, a to sprawia, że staje się najbardziej znanym neurologiem kontynentu. Pewnego dnia na oddział trafia dziewczyna o imieniu Runa, która jest niezwykle tajemnicza i odporna na terapie doktora. Student Jori Hell widzi w takiej sytuacji możliwość zdobycia dyplomu. Postanawia wprowadzić do terapii zabieg, który wydaje się być szczytem absurdu, a jednak… Czyż dla nauki nie warto wypróbować wszelkich metod?

„Runa” określana jest często w mediach jako powieść historyczna. I taka właśnie jest, chociaż pozycja ta odbiega od standardów gatunkowych, które automatycznie pojawiają się w naszej głowie. Dla lepszego przedstawienia sprawy możnaby powiedzieć, że „Runa” to wciągająca opowieść, która swoją ideę i postaci czerpie w dużej mierze z wydarzeń prawdziwych. I chociaż wiadomo, że historia dziewczynki nie jest wydarzeniem historycznym, to jednak opowieść w przystępny i intrygujący sposób uświadamia nam realia XIX-go wieku, zwłaszcza w kwestii początków psychiatrii. Zmusza do szukania informacji o doktorze Charcot’cie, a także o Jori Hell’u. Wówczas sami przekonujemy się, że faktycznie te tortury opisane w powieści były niewiele ponad 100 lat temu stosowane w ramach terapii. To autentycznie przeraża, bo o takich rzeczach raczej nie mówi się głośno. Historia ukrywa wiele tragedii, morderstw i nieludzkich praktyk w imię rozwoju nauki, a to jest tak kontrowersyjny temat, że dla niektórych lepiej zamiatać go pod dywan. Nadal żyją „naukowcy”, którzy podczas holocaustu wykonywali na więźniach okrutne eksperymenty, a, o zgrozo, niektórzy nawet uważają, że gdyby nie takie metody, to nadal medycyna byłaby na poziomie prymitywnym. Mnie to autentycznie przeraża i zasmuca, dlatego nadal przeżywam „Runę” i nie mogę o niej zapomnieć.

Książka jest niezwykle intrygująca i przerażająca również ze względu na to, jak w XIX. wieku traktowano kobiety, a konkretniej  - jak wyglądała ich rola społeczna. Musiały dbać o dom, dzieci, zapewniać mężowi komfort i spełnienie jego potrzeb. I może nie byłoby aż tak zadziwiające, gdyby nie fakt, że na tym ograniczały się prawa i obowiązki kobiet. Nie mogły obrać swojej własnej drogi w życiu, podjąć się edukacji, budowania kariery, nie mogły czytać ani interesować się polityką. Do umieszczenia ich w zakładzie dla obłąkanych wystarczyło słowo męża lub kogoś z rodziny. Ciężko sobie wyobrazić, że zarówno takie traktowanie kobiet jak i niehumanitarne metody leczenia były na porządku dziennym stosunkowo niedawno.

„Runa” nie opiera się tylko i wyłącznie na tematyce zakładu psychiatrycznego, ale jest powieścią wielowątkową. Z pozoru dane elementy do siebie nie pasują i nie są ściśle powiązane, ale dopiero lektura całej książki przedstawia nam obraz, który chciała nam pokazać Vera Buck. Znajdziemy tutaj odrobinę thrillera, dreszczowca, historii, naukowych faktów, psychologii, obyczajowości i motyw trudnej przeszłości. Każdy znajdzie dla siebie coś odpowiedniego, taki jest podstawowy plus tej różnorodności. Wspólnym mianownikiem są elementy składające się na obraz XIX-wiecznego Paryża oraz niezwykle umiejętny i obrazowy styl pisania autorki. „Runa”, mimo iż nie jest powieścią lekką, to wciąga czytelnika mrocznym klimatem, czyta się ją szybko i z zaciekawieniem. Styl Very Buck automatycznie sprawia, że czytelnik zaczyna ufać w każde słowo i wydarzenie, przejmuje się historią jak mało kiedy. I o to właśnie chodzi – aby tę opowieść przetrawić, czegoś się dowiedzieć o ludzkości, wysunąć swoje własne wnioski.


Dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanej opowieści, która jednocześnie zachwyca różnorodnością gatunkową i wątkową. Nie jest to lektura łatwa, ale zdecydowanie warta przeczytania. Wciąga, szokuje, każe szukać informacji na własną rękę, przeraża, momentami zasmuca i pozostaje w głowie na długi, długi czas. Lektura obowiązkowa dla każdego dojrzałego czytelnika.


1 komentarze:

Z chęcią sięgnę po tę książki, chociażby z tego powodu, że w latach 2011-2012 brałem udział w psychoterapii psycho-dynamicznej - powód - depresja. Pozdrawiam.
 

Publikowanie komentarza