Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

wtorek, 4 grudnia 2018

Historia złych uczynków



Co decyduje o tym, że postanawiamy być z kimś do końca życia? Miłość, fascynacja, pożądanie, uzależnienie, przyzwyczajenie? Dlaczego osoby krzywdzone nie opuszczają swoich oprawców i nadal ich kochają?

Nina to świeżo upieczona studentka, która wyrusza do Warszawy, bo wierzy, że duże miasto to więcej pespektyw i nowe szanse.  Wyrywa się z miejsca, w którym dotąd musiała obserwować porażki swojej matki, Nina chce uniknąć jej losu. Jednak dziewczyna pewnego dnia wsiada do samochodu z tajemniczym mężczyzną i wtedy wizja uporządkowanego życia pęka jak banka mydlana. Nina wdaje się w niebezpieczny, pełen pożądania toksyczny związek. To on, Miłosz, fascynuje ją i przeraża, zmusza do rzeczy, których nigdy by nie zrobiła. I nagle mężczyzna znika. Nina rozpoczyna poszukiwania, które przywiodą ją aż do przedwojennego domu, w którym ktoś popełnił coś bardzo złego...

„Historia złych uczynków” (zobacz), jak można wnioskować z samego już opisu, to powieść niełatwa. Pełna jest emocji, w tym w dużej mierze takich, które nami wstrząsną i przerażą. Katarzyna Zyskowska sięga do tej najmroczniejszej odsłony człowieczeństwa, nie ucieka przed trudnymi tematami, patologią i cierpieniem. Autorka wciąga w to nas, czytelników. W tym wszystkim przewija się tematyka II wojny światowej, ponieważ fabuła powieści opiera się na dwóch liniach czasowych, z których jedna właśnie dotyczy tej mrocznej części historii, druga zaś śledzi teraźniejszość i losy Niny.

Powieść jest niesamowicie zróżnicowana pod względem poruszanej tematyki i łączy w sobie kilka gatunków – romans, thriller, obyczajówkę i historię. Nie każdy potrafi tak zgrabnie połączyć tyle elementów w spójną, logiczną i zachwycającą całość, jak Katarzyna Zyskowska. W dodatku sam styl autorki jest wciągający, intrygujący, jest idealnym transferem emocji pomiędzy historią Niny a czytelnikiem. Jest także niezwykle plastyczny, o czym zaraz wspomnę. Od lektury trudno się oderwać i, chociaż ciężko mi było polubić którąkolwiek z postaci, to nie mogłam przestać myśleć o bohaterach, kibicować im, czasem się na nich wkurzać, innym razem próbować ich zrozumieć.

Najbardziej interesującym elementem w „Historii złych uczynków” jest niewątpliwie zestawienie ze sobą dwóch obrazów Polski. Mamy bowiem współczesność – szarawą, poukładaną, kierującą się ludzkimi ambicjami i nadziejami na perspektywy poprawiania jakości życia. Świat gangsterski, afery i ciemna strona dużego miasta – to autorka przedstawia niemalże w reporterski sposób, bez zbędnych załagodzeń i delikatności. I mamy też czasy tuż przed i tuż po rozpoczęciu II wojny światowej – trwałe przyjaźnie, pogoda ducha, wspólnota, letniska, a następnie wstrząsająca tragedia. Te fragmenty powieści Zyskowska napisała językiem poetyckim, bardziej emocjonalnym, momentami przywodzącymi na myśl polskich klasyków. Ta właśnie plastyczność języka, umiejętność dopasowania się do klimatu tworzonych wątków i zlepienie wszystkiego tak, aby było spójne, to coś, za co autorce należą się ogromne gratulacje.

„Historia złych uczynków” zbiera praktycznie same pozytywne opinie i ja się temu wcale nie dziwię. Przyznać też muszę, że gdy tylko zamówiłam na Gandalfie swój egzemplarz, a następie umościłam się w fotelu i rozpoczynałam lekturę, to miałam obawy, że powieść nie podoła moim oczekiwaniom.  Może przez pierwsze kilkadziesiąt stron miałam wrażenie, iż czytam zwykłą obyczajówkę, ale potem historia zamieniła się w coś zachwycającego, ambitnego i mądrego. To powieść o poszukiwaniu celu w życiu, o tym, czym jest miłość, o obsesjach ukrytych w ludzkich głowach, o strachu i uzależnieniu od drugiego człowieka, o bólu i przebaczeniu. Absolutnie lektura warta przeczytania.

Ze swojej strony polecam zakupić książkę w Gandalfie - duży rabat i szybka dostawa :)

1 komentarze:

Coś wprost dla mnie :)
 

Prześlij komentarz