Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

poniedziałek, 11 lutego 2019

Jak to jest żyć wiecznie?



Czy gdybyś mógł żyć wiecznie, chciałbyś?

Medycyna i technologia tak idą do przodu, że być może kiedyś pozwolą nam żyć wiecznie. Skoro na ten moment potrafimy dokonywać zmian w kodzie genetycznym, wykorzystywać mikroroboty do naprawy ciała, stworzyć człowieka w warunkach in vivo, to czy zapewnienie wieczności rasy ludzkiej jest tylko kwestią czasu? Zahamowanie starzenie, przeciwdziałanie zawałom i osłabieniu układów organizmu? Prawdopodobnie nasze pokolenie tego nie dożyje, ale teoretycznie, gdybyś urodził się kilkaset lat później i mógł być nieśmiertelny – chciałbyś? Praktycznie każdy chce żyć, żyć długo, być może bez końca. Jednak czy nie lepiej przeżyć swoje życie raz, od początku do końca, ale dobrze?

W świecie przyszłości, nieśmiertelność jest osiągalna, ale tylko dla wybranych osób, które spełniają konkretne wymagania. Lea ma sto lat i jest doskonała pod względem genetycznym. Wraz ze swoim narzeczonym Toddym wygrali możliwość życia wiecznie. I wszystko byłoby idealne, gdyby nie to, ze pewnego dnia Lea spotyka swojego ojca, którego nie widziała od dwunastego roku życia. Wtedy po raz pierwszy staje twarzą twarz ze śmiercią i to pociąga za sobą lawinę niebezpieczeństw. Odkrywa bowiem „Klub samobójców”, tajną organizację, którą rząd chce za wszelką cenę wytępić. Kim są tak naprawdę? Czy Lea zrezygnuje ze swojego cudownego, nigdy niekończącego się życia?

Tak naprawdę „Klub samobójców” Rachel Hang opowiada historię z dwóch punktów widzenia. Pierwsza narratorka to Lea, która z początku postrzega swoje życie i ogólne funkcjonowanie państwa jako perfekcyjne. Dobrze się w nim czuje i w pełni się w niego wpasowuje do momentu, gdy odkrywa tajną organizację. Stopniowo zaczyna zauważać, że nic nie jest takie, jak jej się wydawało. Że nieśmiertelność wcale nie jest tak cudowna. Drugą narratorką jest Anja, która ma ciężko w życiu. Mieszka wraz z matką, która umysłowo jest już niepełnosprawna, ciało zaś podtrzymywane jest przez sztuczne serce. Te dwie bohaterki tworzą pewien kontrast, który ostatecznie prowadzi do niezgody na to, jak wygląda ten świat. Są też pewną wymówką do refleksji nad życiem, śmiercią i chęcią istnienia na zawsze.

Tematy, które porusza autorka, są dość delikatne i niejednoznacznie, ale książka sama w sobie kontrowersyjna nie jest. Nie na tym bowiem polega jej istota, aby wdawać się w dyskusje na temat poglądów i moralności, ale pozostawia czytelnika z poczuciem, że powinien korzystać ze swojego życia do końca. Że życie jest jedno i może się skończyć niespodziewanie, w każdej chwili. A najważniejsze jest to, aby przejść przez każdy jego etap, z dobrymi doświadczeniami i tymi złymi, ale z poczuciem, że jest się szczęśliwym.

Pod względem warsztatowym, nie można wiele zarzucić autorce, ale dopatrzyłam się drobnych niedociągnięć, które sprawiły, że książki nie można nazwać jako bardzo dobrej. Przede wszystkim pani Hang nie do końca wykorzystała potencjał swoich postaci, zwłaszcza tych pierwszoplanowych. Ustanowiła Leę i Anję w takich okolicznościach, że aż proszą się o lepsze rozbudowanie ich charakterów i psychiki. Za to wydały się być płaskie, jednowymiarowe. Ponadto miałam wrażenie, że pewne wątki powinny zostać brutalniej opisane. Tak, jest to literatura dla młodzieży, ale sama akcja i pomysł na fabułę wymagają momentami dosadności i szczypty brutalności. Choćby po to, aby zdać sobie sprawę z powagi sytuacji i faktycznie przeżywać wszystko wraz z bohaterami. Tego właśnie nie mogłam do końca odczuć – przywiązania, zżycia się z postaciami, przejęcia się tym światem oraz akcją.

Jeżeliby patrzeć na „Klub samobójców” jako „tą mądrzejszą” literaturę dla młodzieży, to ta książka ma wszystko, czego może spodziewać się młodszy czytelnik. Lekki styl, wciągająca akcja, ciekawa fabuła, oryginalny pomysł i przeciętny warsztat pisarski. W dodatku solidna dawka refleksji i zahaczenia o poważne tematy, które zainteresują również dorosłego czytelnika. Jest to więc lektura uniwersalna pod względem wieku odbiorcy, ale, jak już wspomniałam, dorosły czytelnik częściej może odczuć pewne niedociągnięcia.

„Klub samobójców” to przyzwoita, wciągająca nowość na polskim rynku wydawniczym, która coś w czytelniku zmieni, każe się na chwilę zatrzymać i przeanalizować to, co czyta. Nie jest to lektura idealna i pozbawiona wad, jednak zdecydowanie warto się z nią zapoznać. 

1 komentarze:

Książka nader ciekawa, będę ją mieć na uwadze. To co się dzieje teraz w technologiach, przyprawia o ból głowy :)
 

Publikowanie komentarza