Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

wtorek, 8 maja 2018

Nie ufaj nikomu - Kathryn Croft




Ostatnio na rynku wydawniczym, obok romansów, królują thrillery psychologiczne. Uwielbiam tego typu powieści, ponieważ tajemniczy klimat i chęć rozwiązania zagadek to najlepsze motywatory do pochłaniania lektury w ekspresowym tempie. Tak też stało się z „Nie ufaj nikomu” Kathryn Croft – lektura zajęła mi dwa dni, ale jestem pewna, że gdyby skupić się tylko na lekturze, zajęłoby to jedną noc i to bez uczucia senności. Mam jednak do tej lektury zarzut, w dodatku dość istotny...


Mia pięć lat temu pochowała swojego męża, Zacha, ambitnego wykładowcę akademickiego, który wzorowo dbał o swoją rodzinę. Ponoć zabił on studentkę, z którą miał romans, a następnie popełnił samobójstwo. Reputacja Mii i jej córeczki, Freyi, spada tak bardzo, że kobieta zmuszona jest zmienić wizerunek i przeprowadzić się, by zacząć życie na nowo. Pomaga jej w tym uczynny Will, który troszczy się o Mię i jej dziecko najbardziej jak potrafi. Jednak dla kobiety to za mało. Jeszcze psychicznie nie pożegnała się z Zachem, nie wie jak z zapałem rozpocząć życie od nowa, a w dodatku przyjmuje pacjentów na terapie psychologiczne. Mia nie zdaje sobie sprawy, że to ona najbardziej potrzebuje pomocy psychologa. Wszystko zmienia się, gdy jej nowa pacjentka, Alison, mówi Mii o tym, że Zach wcale nie popełnił samobójstwa. Chwilę później kobieta zapomina, iż powiedziała cokolwiek i szybko opuszcza gabinet. Wdowa rozpoczyna poszukiwanie prawdy, aby dowiedzieć się, co stało się tamtego tragicznego wieczora pięć lat temu.

Narracja powieści jest pierwszoosobowa, ale warto zaznaczyć, że mamy do czynienia z dwoma różnymi narratorkami. Pierwsza z nich to Mia. Kobieta, która nadal próbuje pogodzić się z tym, że jej mąż miał kochankę. Przeszłość nie daje jej spokoju, męczy, wraca w każdym momencie, gdy Will próbuje się do niej zbliżyć. Mimo, że Mia jest psychologiem, to zatraciła po śmierci Zacha zdolność myślenia schematami psychologicznymi, nie interpretuje poprawnie sygnałów od swoich pacjentów, szaleństwo czy niestabilność zauważa dopiero po długim czasie. Nie potrafi rozmawiać z pacjentami, którzy przeżyli tragedię. A przede wszystkim nie umie pomóc samej sobie. Jako postać czytelnikowi bliska, nie wzbudza współczucia, ale przy tym nie denerwuje swoją postawą. Łatwo zrozumieć jej zachowanie w stosunku do tego, że straciła męża. Próby odkrycia prawdy są zaś chaotyczne, lekko desperackie, mało przemyślane i ostatecznie pomagają w małym stopniu.

Drugą narratorką jest Josie, ale akcja wraz z jej narracją przenosi się 5 lat wstecz. Josie to współlokatorka Alison za czasów uczelnianych, a także studentka Zacha. Ta, którą ponoć zamordował. Dziewczyna jest zagubiona, ale niesamowicie silna i odważna. Próbuje pogodzić się ze swoją trudną sytuacją rodzinną, a także z groźbami pod swoim adresem. Za nic ma niebezpieczeństwo, ale swoje troski topi w alkoholu. Między nią a Zachem tworzy się nietypowa więź. Josie polubiłam o wiele bardziej niż Mię, kibicowałam jej z całego serca, przejmowałam się jej losem. W dodatku historia z jej punktu widzenia dawała najwięcej poszlak, rozwijała całą historię, a ja czytałam z zaciekawieniem, aby dowiedzieć się, jak potoczą się jej dalsze losy. Ciężko było przewidzieć, co za chwilę się stanie z Josie, co będzie z Zachem i co zrobi lekko niepokojąca Alison. Narracja z perspektywy Josie rzuciła światło na całą historię, mimo że do finalnego rozwiązania sprawy dochodzimy z perspektywy Mii.

"Patrzę jej prosto w oczy: to najlepszy sposób, żeby przekonać kogoś, że nie kłamiesz."

Kluczowe pytanie, najważniejsze dla całej powieści – co z zakończeniem? Już sama okładka krzyczy do nas, że tego nie da się przewidzieć i wiecie co... ma rację. Autorka rzuca nam wiele szczegółów, tropów, które ja chłonęłam i przetwarzałam, aby tworzyć najróżniejsze scenariusze. Mamy tutaj trzy kobiety, które są dla sprawy kluczowe, a więc Mię, Josie i Alison, ale poza tym wiele postaci pobocznych, które mają coś wspólnego z Zachem. Pojawiają się niepokojące szczegóły, wiele niedopowiedzeń, a sama historia może potoczyć w wielu różnych kierunkach. Rozwiązanie, jakie zafundowała nam autorka, przez chwilę przemknęło mi przez myśl, ale to była dosłownie chwila. Od razu to odrzuciłam. I tak właśnie się okazało, że finał zaburzył cały wydźwięk historii. Nie jest spójny z resztą opowieści, jest nierealistyczny, jakby wymyślony na szybko. Sama idea może jest dobra, ale burzy pewien ład książki, tak że jej lektura, mam przeczucie, była w dużej mierze bezsensowna. I nie zrozumcie mnie źle. Samo dążenie do rozwiązania było świetnym przeżyciem, ta niepewność, historia Josie były niezwykle intrygująca. Ale końcówka tak jakby przyćmiła te pozytywne wrażenia i zamieniła ciekawość na lekki zawód. Mam wrażenie, że gdyby którykolwiek z moich scenariuszy się spełnił, byłoby to rozwiązanie lepsze. Może mam takie negatywne odczucie również dlatego, że zakończenie jest napisane dość dziwnie, jakby na szybko, chaotycznie i... jest otwarte. To znaczy znamy wiemy,  co się wydarzyło z Zachem, ale ostatnie kilka zdań sugeruje, że to nie koniec. Owszem, łatwo się domyślimy co dzieje się dalej, ale chciałabym jeszcze o tym przeczytać. Nie obraziłabym się, gdyby autorka napisała kontynuację, przy tym rozwinęła wątek rodziny Josie, a także innych postaci. Bo prowadzić fabułę potrafi wyśmienicie, budować napięcie, sam jej styl jest umiejętny i wciągający. Kathryn Croft tylko pogubiła się przy finale.

„Nie ufaj nikomu” to powieść intrygująca, tajemnicza i wciągająca. Historia Zacha i Josie jest wielowątkowa, nie bardzo wiadomo, w którą stronę się potoczy, a samym bohaterom nie powinniśmy ufać. Zakończenie jest zaskakujące i nieprzewidywalne, ale niepasujące do całej opowieści. Autorka stworzyła kilka niespójnych elementów, ale za to w umiejętny sposób prowadzi nas przez dwutorową akcję wypełnioną domysłami i tajemnicami.  Polecam tę książkę, bo pozwala zapomnieć o rzeczywistości i zamienić się w małego detektywa, obserwatora i interpretatora tragedii, która dzieje się na kartach powieści.

oraz zajrzyj na mojego instagrama

1 komentarze:

To może być coś dla mnie <3 dzięki, że przedstawiłaś mi tę książkę!
 

Publikowanie komentarza