Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

wtorek, 6 listopada 2018

Życie w średniowiecznym mieście



Jestem typowym mieszczuchem, chociaż momentami doceniam spokój i  swobodę wsi. Lubię jednak gdy wieczorem okolica tętni życiem, jak każdy goni za swoimi sprawami, czuć motywację do działania i pewnego rodzaju anonimowość. O tym, jak w średniowieczu żyło się w miastach, nie wiedziałam prawie nic – tylko tyle, czym uraczył mnie przedmiot historii w gimnazjum. Lektura „Życie w średniowiecznym mieście” okazała się być dla mnie dobrym wyborem, bo nie dość, że dowiedziałam się o wiele więcej ciekawych rzeczy, niżeli w szkole, to wciągnęłam się na kilka godzin w ten miniony świat.

Jeżeli myślicie, że książka jest pisana w podręcznikowy sposób, to muszę temu zaprzeczyć. Owszem, autorami są historycy, którzy raczą czytelnika wieloma faktami i ciekawostkami, ale jednak potrafią wciągnąć w opowieść lepiej niż niejedna literatura fabularyzowana. Podczas lektury czułam się jak mieszkaniec średniowiecznego miasta. Byłam oprowadzana po sklepach, straganach, kościołach, uroczych budynkach, teatrach i szkołach. Odbyłam wizytę u lekarza, co było niesamowicie ciekawym przeżyciem, zwłaszcza, że farmacja i jej historia, a także elementy medyny, nie są mi obce. Weszłam do domu zwykłego mieszkańca, poznałam jego rodzinę oraz warunki, w jakich żył.

Życie miasta średniowiecznego to oczywiście nie tylko ulice, rzemiosła, praca i organizacja domu, ale także uwarunkowania kulturowe oraz obce nam zwyczaje. Poznając tę minioną epokę od strony codziennego funkcjonowania miasta, mamy świetną okazję do poznania mentalności ówczesnych ludzi. Śluby i pogrzeby, ich elementy i tradycje, mówią wiele o tej społeczności i pozwalają  dostrzec, że wbrew pozorom, my, współcześni ludzie, nie różnimy się aż tak od ludzi średniowiecza. Porównania nasuwają się same i to na wielu płaszczyznach, zarówno w kwestiach domowych, rodzinnych, jak i traktowania pacjenta przez służbę zdrowia. Także charakter konkretnych zawodów do dzisiaj pozostaje z podobnym poziomem zaufania publicznego, choć trzeba przyznać – ostatnio wszystko zaczyna się powoli zmieniać. Wydaje mi się, że tylko jedno pozostaje niezmienne, a w głowach cały czas to samo...  oczywiście  mowa o studentach!

„Życie w średniowiecznym mieście” to ciekawa lektura, która daje niezwykle przydatną wiedzę, a jednocześnie bawi. Dostarcza wiele informacji o nas, o ludziach, o tym, jak się zmieniamy, jak zmieniają się nasze wartości i czego tak naprawdę oczekujemy od życia. Polecam każdemu, takie bestsellery warto czytać, bez względu na wiek i zainteresowania, także czytelnikom opornym na historię. Ciekawa jestem, jak świat będzie wyglądał za parę wieków i czy wtedy ludzie sięgną po książkę „Życie w XXI-wiecznym mieście”.

2 komentarze:

Coś dla mnie, jestem historykiem z wykształcenia w końcu :)
 
Ooo, to brzmi nieźle, zwłaszcza, że z historia w szkole byłam na bakier. Muszę ją miec podaną w przystępnej formie i chcież po nią sięgnąć. Zdaje się, że to mógłby być właśnie ten tytuł :)

mrs-cholera.blogspot.com
 

Publikowanie komentarza