Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wiktoriańska herbaciarnia - Debbie Macomber

Wydawnictwo: Mira
Stron: 336
Data premiery: 05.08.2011
Opis wydawcy: Wszyscy mieszkańcy Cedar Cove są w szoku: restauracja Justine i Setha Gundersonów spłonęła na skutek podpalenia. Poszukiwanie sprawcy wciąż trwa. Jednak Justine ma również inne zmartwienia. Z przerażeniem obserwuje, jak Seth coraz bardziej się od niej oddala – myśli wyłącznie o odbudowaniu restauracji, a wszystkie inne sprawy spycha na dalszy plan. Dopiero gdy Justine zaczyna interesować się jej były chłopak Warren, zazdrosny Seth postanawia walczyć o żonę, której nigdy nie przestał kochać.Różne szczęśliwe chwile i dramaty przeżywają też inni mieszkańcy miasteczka. Allison Cox niepokoi się o swojego chłopaka Ansona, który wyjechał w pośpiechu z Cedar Cove. Tym samym stał się głównym podejrzanym o podpalenie restauracji. Również Charlotte i Ben Rhodesowie mają powody do zmartwienia. David, syn Bena, wpadł w kolejne tarapaty finansowe. Trudne chwile przeżywają także Linette McAfee i Cal Washburn, którzy nie są już sobie tak bliscy, odkąd Cal wyjechał do Wyoming. Czy ten wyjazd oznacza koniec ich związku? W Cedar Cove jeszcze wiele pytań czeka na odpowiedź…

Moja ocena książki: 8/10 

Z twórczością Debbie Macomber spotkałam się już wielokrotnie, między innymi w poprzednich częściach serii znad Zatoki Cedrów; „Hotel na rozdrożu” oraz „Spokojna przystań”. Zachwycona skonstruowanymi przez autorkę bohaterami stawiającymi czoła życiowym problemom oraz szybkim przebiegiem akcji, z zapałem przystąpiłam do lektury „Wiktoriańskiej herbaciarni”. Powieść zapewniła mi kilka godzin odpoczynku jednocześnie pozostając przy naziemnych sprawach i problemach.

Cedar Cove to zwykłe spokojne miasteczko leżące nieopodal Seattle, w którym mieszkańcy szukają szczęścia pokonując liczne przeszkody zgotowane przez los. Tak jak wszędzie na świecie, przeżywają radości, smutki, dylematy i rozterki, ale zawsze mogą liczyć na siebie nawzajem. Tutaj każdy każdego zna, nikt nie pozostaje sam ze swoimi troskami. Tym razem z ogromnym problemem zmagają się Justine i Seth Gudersonowie. Ich popularna w całym miasteczku restauracja, Latarnia Morska, została spalona, a wszyscy o podpalenie osądzają niejakiego Ansona. Dlaczego? Anson już wcześniej winiony był za spalenie stodoły, a tuż po pożarze Latarni Morskiej uciekł z miasta. Jego niewinności pewna jest Allison Cox, ale z czasem i ona zaczyna miewać wątpliwości. Seth, pochłonięty myślami o odbudowaniu restauracji, spycha wszystkie inne sprawy na drugi plan jednocześnie oddalając się od żony. Czy w porę uświadomi sobie, że to rodzina jest prawdziwym skarbem i nadaje sensu życia?

Mimo pozorów, wątek podpalenia restauracji nie wiedzie prymu wśród innych ważnych wydarzeń. Przedstawione są nam losy kilkunastu mieszkańców miasteczka, wśród których każdy boryka się ze swoim problemem bądź też doświadcza szczęśliwych chwil. Wszystko jest ze sobą w jakiś sposób powiązane i składa się na spójny obraz życia w Cedar Cove. Wielowątkowość jest bardzo ciekawym dodatkiem, bowiem śledząc losy wielu bohaterów, nie można nudzić się przy lekturze. Czytelnik nie ma w głowie chaosu, mimo wszystko jednak pochwalam Debbie Macomber, że umie wszystko złożyć do kupy i o niczym nie zapomina.

O warsztacie i stylu pisarskim autorki wspominałam już przy okazji recenzowania „Hotelu na rozdrożu” oraz „Spokojnej przystani”, nie szkodzi jednak napomknąć, iż książka napisana jest lekkim i przystępnym językiem. Fabuła, mimo swojej prostoty, wciąga Czytelnika nie pozwalając się oderwać od lektury. Trudno się tego spodziewać po powieści obyczajowej z mieszanką romansu, a jednak odrywa od teraźniejszości na długi czas. Mimo iż zapominamy o tym, co nas otacza, to fabuła pozostawia nas przy całkiem ziemskich sprawach przedstawiając sytuacje, w których może się znaleźć każdy z nas.

„Wiktoriańska herbaciarnia” wraz z wygodnym fotelem i kubkiem gorącej czekolady stanowią idealny azyl, w którym można odpocząć. Jest to niezwykle przyjazna oraz ciepła lektura, która zdobyła moja serce. Gorąco polecam fanom powieści obyczajowych i romansów, jestem pewna, że się nie zawiedziecie. Ja tymczasem czekam na kolejną część serii znad Zatoki Cedrów. 

O autorce: KLIK
Więcej o powieści: KLIK
Strona autorki: KLIK


Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Mira za co bardzo dziękuję. 

 

10 komentarze:

Znam już książki z cyklu Zatoki cedrów i raczej miło je wspominam. Jedynie co mnie drażni trochę, to wielowątkowość fabuły , ale ogólnie warta jest poznania.
 
Książka już za mną i jako lekka i przyjemna lektura spisywała się nieźle:)))
 
Czytam już chyba trzecią recenzję o tej książce, ale nadal nie jestem przekonany. CHyba bardziej gustuję w fantasy, przygodzie i thrillerach niż w niewymagających romansidłach. ;)
Pozdrawiam
 
Nie wiem, co takiego jest w serii Debbie Macomber, ale zalazła mi za skórę! Czytałam dwie pierwsze części i strasznie jestem ciekawa dalszych perypetii mieszkańców Cedar Cove! Muszę upolować tę książkę:)

Pozdrawiam serdecznie!
 
Odpuszczę sobie. Książka nie w moim guście.
Pozdrawiam!
 
Lektura "Wiktoriańskiej herbaciarni" również jest już na mną i muszę przyznać, że miałam podobne odczucia. Jako lekka, niezobowiązująca lektura spisuje się doskonale.
 
Obyczajówek raczej nie czytuję, ale nad tą serią się zastanowię :)
 
Czytałam już recenzję tej książki i u Cyrysi, i u Kasandry, dlatego cieszę się, że i Tobie przypadła do gustu i pozytywnie ją oceniłaś. Teraz w takim razie kolej na mnie, bym przekonała się o tym, czy przypadnie mi ta książka do gustu:)
 
To już koljena pozytywna recenzja tej ksiazki, więc zapewne się nie powstrzymam i też przeczytam :D
 
Mam nadzieje, że uda mi się ją przeczytać choć mam obawy czy nie jest zbyt cukierkowa, ale mam nadzieję, że to tylko złudzenia!
 

Prześlij komentarz