Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

środa, 10 sierpnia 2011

Meksykański ślub - Diana Palmer

Wydawnictwo: MIRA
Seria: SATINE
Ilość stron: 224
Cena det.: 19,99zł
Opis wydawcy: Córka właściciela rancza, Penelopa Mathews, nigdy nie podejrzewała, że jej wyprawa do Meksyku zakończy się nagłym ślubem. Jednak kiedy atrakcyjny mężczyzna, w którym jest od lat zakochana bez wzajemności, koniecznie chce się żenić, nie potrafi mu odmówić. Tym bardziej że C.C. Tremayne wypił morze tequili i nie uznaje sprzeciwu. Niestety, nazajutrz C.C. Tremayne niewiele z tego pamięta… Co więcej uważa, że Penelopa podstępem złowiła męża. Postanawiają trzymać swój ślub w tajemnicy. Wszystko zmienia ponowny wyjazd do Meksyku…





Moja ocena książki: 7/10

Powieść „Meksykański ślub” autorstwa Diany Palmer to trzecia przeczytana przeze mnie powieść z serii Satine, czyli kieszonkowych wydań romansów pełnych emocji, uczuć, opowiadających o jasnych, ale także i tych ciemnych stronach życia. Z twórczością autorki spotkałam się już kilkakrotnie i nigdy nie zawiodłam się na jej dziełach. „Meksykański ślub” nie był wyjątkiem. Podczas gdy za oknem padał deszcz, z zapałem dałam się wciągnąć romantycznej historii do upalnego Meksyku, gdzie spełniają się marzenia. Nawet te z początku błahe czy niedorzeczne.

Główną bohaterką powieści jest Penelopa Mathews, córka właściciela rancza i jednocześnie pracodawcy C.C. Tremayne'a (tak go nazywano, chociaż nikt nie miał pojęcia od jakich imion pochodzą te inicjały). Pepi jest w stosunku do C.C. bardzo opiekuńcza, a jest to objaw wielkiego uczucia, którym obdarzyła mężczyznę. Niestety, bez wzajemności. Pewnego wieczora, znajduje go całkowicie pijanego w pobliskim barze. C.C., widząc kaplicę udzielającą szybkich ślubów, grozi Penelopie, iż jeśli za niego nie wyjdzie, zrobi awanturę na cały bar. Kobieta zgadza się będąc jednocześnie w przekonaniu, że taki ślub będzie znaczył tyle co nic. Po pierwsze są w Meksyku, więc nie wiadomo, czy w jej kraju ożenek będzie aktualny, a po drugie przyszły małżonek wypił morze tequili. Och, jakże się myliła. Poprzez skontaktowanie się z prawnikiem, Pepi dowiaduje się, że ślub jest aktualny, a aby go unieważnić, potrzeba podpisów obu małżonków. Kobieta przez długi czas nie wyjawia nikomu co zaszło tej okropnej nocy. Jednak gdy przychodzi oświadczyć C.C., że są małżeństwem, ten uważa, iż Penelopa podstępem go upiła oraz wykorzystała sytuację, aby spełnić swoje chore marzenia. Wszystko zmienia ponowny wyjazd do Meksyku. Czy małżeństwo zostanie unieważnione? A może okaże się, że C.C. coś czuje do Penelopy?

Zazwyczaj mężczyzna i kobieta budują między sobą relacje dążąc do ożenku. A co jeśli trzeba te relacje dopiero nawiązać będąc już zaślubionym? Fabuła jest dość pomysłowa i ciekawa, ale ja nadal mam wątpliwości, czy faktycznie takie zawarcie związku, jakie opisano w powieści, jest możliwe. Chociaż nie wiem jak się sprawa ma w Meksyku. W każdym bądź razie, pomysł bardzo mi się spodobał. Nie można też narzekać na wykonanie. Książka jest napisana bardzo ciekawie, dosłownie pochłania czytelnika. Każdy przeczytany przeze mnie romans autorstwa Diany Palmer połykałam bardzo szybko i nawet już po zakończeniu lektury nie mogłam przestać o niej myśleć. Bohaterowie byli jedną z mocniejszych stron powieści. Każdy charakter był wyraźnie zarysowany i ciekawy na swój sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że ktoś mógł nie zdobyć mojej sympatii. C.C. Tremayne od początku mi się nie podobał. Nawet po zakończeniu lektury nie mogę przyznać, że to, co później poczuł do Penelopy, można nazwać miłością. Określiłabym to raczej jako pożądanie oraz przyzwyczajenie się do jej obecności. Nie wspominając już o żywej chęci posiadania potomstwa. Dlatego, aby mieć pewność, że zakochał się w Pepi, mam ochotę poznać ich dalsze losy. Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy.

Jak dotąd nie zawiodłam się na żadnej powieści z serii Satine. Gorąco polecam zapoznać się z nią, ponieważ gwarantuje ona dużo uczuć, emocji, rozrywki i odpoczynku. „Meksykański ślub” z pewnością spodoba się fankom romansu i powieści obyczajowych. Przenieście się do upalnego Meksyku i przekonajcie się, że miłość może spotkać każdego, a gdy już się pojawi, nie należy jej zaniedbywać. 

 Recenzje powieści z serii Satine:
- Marzenia dla każdego (Barbara Dlinsky) KLIK
- W cieniu naszego domu (Debbie Macomber) KLIK

O autorce: KLIK i KLIK
Fragment książki: KLIK
Inne książki autorki: dostępne na stronie KLIK


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Mira za co bardzo dziękuję.




11 komentarze:

To raczej nie dla mnie;) Nie przepadam za romansami, a książki obyczajowe czytam raczej rzadko:)
 
moj "mega szybki" blueconnect sprawia, że widze tylko czarne tło, zadnych liter... ;( :///
 
Tym razem chyba spasuję, nie przepadam za tego typu literaturą:)

Pozdrawiam serdecznie!
 
A ja jednak lubię romanse i widzę, że ta książka nawet całkiem niezła jest, więc może się za nią rozejrzę.
 
Czasami lubię oderwać się od tych cięższych książek, więc książka idealna na wakacje :) Pozdrawiam
 
Chyba zbyt dużo romansu, chociaż meksykańskie klimaty przy aktualnej pogodzie by mi się przydały ;)
 
Mimo świetnej recenzji książka raczej nie dla mnie. Pozdrawiam
 
Nie czytałam książek z tej serii, ale widzę, że trzeba będzie nadrobić zaległości:)
Pozdrawiam!!
 
Myślę, że to dzieło idealne na dzień taki jak dzisiaj - kiedy lepiej nie wychodzić z domu ;)
 
Raczej to nie dla mnie ;-/
Ale recenzja bardzo ciekawa ;-D
 
Raczej nie sięgnę, to chyba nie w moim guście, aczkolwiek recenzja zachęcająca ;)
 

Prześlij komentarz