Książka złodziejem czasu

"Nic tak nie zabija czasu jak dobra książka"

niedziela, 7 sierpnia 2011

Dziennik nastolatki - Melody Carlson

Wydawnictwo: WAM
Ilość stron: 234
Cena det.: 19,9zł
Opis wydawcy: 6 miesięcy z życia nastolatki
Szesnastoletnia Caitlin O'Conner nie radzi sobie z uczuciami, relacjami w rodzinie, sobą samą. To traci, to zyskuje przyjaciół, szukając akceptacji wśród rówieśników. Odczuwa pustkę i brak sensu życia. Nie wie, w co wierzy, a mimo to znajduje mocny punkt oparcia. Caitlin odkrywa, jaka jest naprawdę. Czytając o tym pośmiejesz się i uronisz niejedną łzę.
Z pewnością zaskoczą Cię jej poglądy na temat umawiania się na randki...







Moja ocena książki: 6/10

Każda dziewczyna jest, była lub będzie nastolatką. Dlaczego ten młodzieżowy wiek jest tak ważny? Wtedy wkraczamy w przedsionek dorosłości, zmieniamy się zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Przeżywamy problemy typu w co się jutro ubrać, ale także stajemy przed poważnymi decyzjami wpływającymi na nasze życie. Szukamy akceptacji wśród rówieśników, którzy często wywierają na nas presję. Bardziej interesujemy się również płcią przeciwną. Mamy prawo mieć różne humorki. „Dziennik nastolatki” autorstwa Melody Carlson opowiada o Caitlin, zwykłej nastolatce, której problemy mogą spotkać każdą z nas.

Szesnastoletnia Caitlin O'Conner nie ma łatwego życia. Nie potrafi poradzić sobie z uczuciami, relacjami rodzinnymi i samą sobą. Przyjaźni się z najsławniejszą dziewczyną w szkole, Jenny, tym samym odtrącając Beanie, którą zna od dzieciństwa. Filtruje z Joshem i Nathanem, ale ci okazują się być kłamliwymi egoistami skaczącymi „z kwiatka na kwiatek”. W dodatku Caitlin dowiaduje się, że jej ojciec umawia się z niejaką Belindą, piękną i młodą rudowłosą. Dziewczyna to zyskuje, to traci przyjaciół, a z czasem umyka jej również cel życia. Nie wie już kim tak naprawdę jest i do czego zmierza. Z czasem znajduje mocny punkt oparcia oraz doświadcza totalnej zmiany. Życie nie jest proste, ale zawsze jest jakaś nadzieja na lepsze.

Powieść napisana jest z rozmachem i lekkością. Jak możecie się domyślić z tytułu powieści, historię Caitlin opowiada nam ona sama. Dodatkowym i rzadko spotykanym jest środek stylistyczny, gdzie autor zwraca się bezpośrednio do Czytelnika. W dodatku wie, że odbiorca jest płci żeńskiej. W końcu „Dziennik nastolatki” przeznaczony jest dla nastolatek, ale myślę też, że dorosłe kobiety nie pogardziłyby lekturą. Dla każdego śledzenie losów Caitlin, jej dylematów, rozmyślań i postanowień, będzie na pewno pochłaniające. Jednak niestety muszę przyznać, że w lekturze czegoś mi zabrakło. Na tylnej stronie okładki znajdziemy zdanie „czytając o tym pośmiejesz się i uronisz niejedną łzę”. Niestety, właśnie tego bardzo mi brakowało. Czytając „Dziennik nastolatki” nie odczuwałam żadnych emocji. Po prostu byłam pustym obserwatorem sytuacji, które opisuje narrator. Muszę natomiast przyznać, że książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Po części zawdzięczam to językowi. Widać, że autorka ma już doświadczenie i umie zainteresować Czytelnika oraz zatrzymać go dłużej przy swoim dziele.

Polecam tę książkę każdej nastolatce. Poznajcie z jakimi problemami styka się Caitlin i w jaki sposób stara się je rozwiązać. Może weźmiecie z niej przykład? „Dziennik nastolatki” to idealna lektura na nudne popołudnia, ale nie spodziewajcie się nie wiadomo jakiego dzieła. Ot tak, przyjemna opowieść o tym, że rzeczywiście trudne jest życie nastolatki...


Strona autorki: KLIK
Za granicą wydano dwie dalsze części serii "Diary of a Teenage Girl": Część 2. i Część 3. 
Na razie nie zanosi się na to, aby wydawnictwo wydało następne części "Dziennika nastolatki"

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa WAM za co bardzo dziękuję. 

6 komentarze:

Szkoda, że przy czytaniu nie odczuwałaś żadnych emocji, to sprawia, że zastanawiam się nad tym czy sięgnąć po tę lekturę, ale prawdopodobnie będę się za nią rozglądać, jestem ciekawa tego jak przedstawiona jest postać Caitlin, no i cóż, bardzo lubiłam bohaterkę pewnej książki, o tym samym imieniu :)
 
Książka już raczej mocno nie dla mnie, ale bratanicy może się spodobać :)
 
Kurde no, nastolatką już nie jestem a i tak może przeczytam kiedyś, z ciekawości ;) Pozdrawiam!
 
Dla mnie już troszkę za późno na tą książkę - w szczególności, że teraz potrzebuję, żeby książka poruszyła mną dogłębnie, a z tego co piszesz, w tym wypadku nie mogę na to liczyc.
 
Na szczęście te nastoletnie problemy już minęły - choć w sumie wróciłabym do nich ;)
 
Chyba do mnie ta książka niekoniecznie przemawia...


P.S. Dodałam Cię do linków :)
 

Publikowanie komentarza